Krzysztof Cybulak
StoryEditorMateriał promocyjny

Krzysztof Cybulak: Nadal sadzimy „bez opamiętania”...

Data:  07 luty 2023Autor:
07 luty 2023
Podczas 31 Spotkania Sadowniczego w Sandomierzu Krzysztof Cybulak stwierdził, że nie ma jednej przyczyny dzisiejszego kryzysu w polskim sadownictwie. Błędy natury instytucjonalnej, nieodpowiednie przepisy i podejście samych sadowników sprawiły, że problemy nawarstwiały się przez lata, a dziś widzimy ich efekt.

– Czy wiecie, kiedy i dlaczego powstał Związek Sadowników RP? Powstał pod koniec lat 90-tych właśnie z powodu kryzysu sadownictwie. Tylko, że wówczas produkowaliśmy nie 5, a zaledwie 1,5 miliona ton jabłek – informował Krzysztof Cybulak, sekretarz ZSRP. Ponadto podkreślał, że rosyjskie embargo nie zmieniło w istotny sposób decyzji podejmowanych przez sadowników, co jest zdumiewające.
Gość debaty podkreślał, że nie miał nigdy pretensji do sadowników o to, że powiększali swoje sady, a co za tym idzie zwiększała się krajowa produkcja jabłek. Mieliśmy przecież sąsiada na wschodzie, który z roku na rok chciał kupować coraz więcej jabłek. Zatem, jak mówił p. Cybulak, taki rozwój wypadków był naturalny.
– Moim zdaniem, patrząc z perspektywy czasu bardzo dużym błędem było poczucie  wygody oraz tego, że eksport na wschód nigdy się nie skończy – kontynuował sekretarz ZSRP. Źle się stało, że przed wprowadzeniem rosyjskiego embarga w ogóle nie szukaliśmy innych rynków zbytu. Oczywiście, eksport na południe czy zachód istniał, ale my o te rynki wcale nie zabiegaliśmy, a w sytuacji sprzed sierpnia 2014 roku czuliśmy się niezwykle komfortowo.
Gość debaty pytał również retorycznie, ile tysięcy hektarów sadów jabłoniowych dosadziliśmy po wprowadzeniu embarga? – To dzieje się nawet dzisiaj. Wystarczy pojechać na targowisko w Opolu Lubelskim i zobaczyć, ile drzewek się sprzedaje. Ludzie sadzą bez opamiętania, bez pomysłu na sprzedaż i jakość, często nie mając odpowiedniej wiedzy, jeśli chodzi o technologię produkcji – kontynuował Krzysztof Cybulak.
Mniejsi producenci, którzy sadzą hektar czy dwa (dziś przede wszystkim porzeczek) doprowadzą w niedalekiej przyszłości do pojawienia się na rynku tysięcy ton owoców (również niskiej jakości). W przypadku mniejszych areałów sadów jabłoniowych dominuje przekonanie o sprzedaży tych jabłek do przetwórstwa. Patrząc na efekt skali omawianego zagadnienia, skorzysta na tym przede wszystkim przemysł przetwórczy...  
Co sądzicie o takim punkcie widzenia?
23. styczeń 2026 00:33