Z wielu prognoz pogody możemy dowiedzieć się, że w dniach od 17 do 19 maja mogą wystąpić przymrozki.
Meteorolodzy mówią o przymrozkach adwekcyjno-radiacyjnych.
W połowie maja szczególnie groźne dla sadownictwa są przymrozki adwekcyjne, czyli te spowodowane nadejściem zimnej masy powietrza z północy. Przymrozki radiacyjne są spowodowane wyparowaniem ciepła z gruntu. W najbliższych dniach temperatury na poziomie 2 metrów wysokości mogą spaść poniżej zera. Zatem przy gruncie może być znacznie zimniej.
Spadki temperatur mogą w pierwszej kolejności najbardziej zaszkodzić nieokrywanym, gruntowym uprawom truskawek. Niemniej, w tej fazie drzew ziarnkowych i pestkowych kilkugodzinne temperatury poniżej zera także są w stanie wyrządzić duże straty.
Wśród sadowników spotkamy się z opiniami, że przymrozki są w tym sezonie bardzo potrzebne. Są one przez niektórych wręcz wyczekiwane. Wynika to co najmniej z dwóch przyczyn. Pierwszą jest rosnąca z roku na rok produkcja, którą w najskuteczniej (i najsprawiedliwiej) mogą ograniczyć właśnie przymrozki. Druga sprawa to nasze możliwości eksportowe, jeśli chodzi o jabłka. Te uwzględniając produkcję niestety zmniejszają się. Zatem sadownicy w przymrozkach widzą przede wszystkim perspektywę udanego sezonu i cen gwarantujących zyski.
Każdy medal ma dwie strony. Z punktu widzenia konsumentów ograniczenie produkcji rolnej nie jest dobrą informacją. Rosną ceny żywności, przede wszystkim produktów zbożowych. Dodatkowe ograniczenie podaży płodów rolnych, to wyższe ceny, jakie za żywność będą musieli zapłacić konsumenci.
Przymrozki mają jeszcze jeden aspekt psychologiczny, jeśli chodzi o handel jabłkami oraz o ich ceny. W minionych sezonach, gdy występowały znaczące przymrozki, ceny jabłek z ubiegłego roku wyraźnie rosły. Perspektywa mniejszych zbiorów była niezwykle skutecznym argumentem w rękach sadowników.

