Rząd szuka pieniędzy w podatkach
Ogromny deficyt budżetowy jest faktem, a rząd jednocześnie sięga po wyższe podatki – VAT i akcyzę. Kolejną branżą, która odczuje te zmiany, jest cydr. Jak wiemy, daremne okazały się przed laty próby wywalczenia dla niego zerowej stawki, która miała zwiększyć popyt na jabłka przemysłowe i pozwolić na rozwój produkcji rzemieślniczej. W ocenie części branży wygrało wówczas lobby spirytusowe.
Wczoraj rząd przyjął projekty ustaw dotyczące podwyżek VAT i akcyzy. Zgodnie z projektem dotyczącym akcyzy stawka na cydr i perry wzrośnie od nowego roku skokowo o ponad 26% – z poziomu 97 do 122,71 zł/hektolitr. Powiecie, że w skali butelki o pojemności 700 ml to niewiele, ale polscy producenci nadal mogą jedynie „pomarzyć” o preferencyjnych warunkach prowadzenia biznesu, jakie mają mali rzemieślnicy w części innych państw Europy.
Włosi wspierają własne wino, Polska podnosi akcyzę na cydr
W Polsce cydr to zaledwie ułamek 1% rynku alkoholi. W debacie sejmowej wskazywano, że jego udział w wolumenie sprzedaży detalicznej wynosi około 0,12%. Dlatego dodatkowe wpływy z podwyżki akcyzy właśnie na cydr będą dla budżetu niewielkie. Tak samo niewielki byłby koszt zerowej stawki. Niestety, w wyniku zmian producenci rzemieślniczych cydrów od 1 stycznia 2027 roku będą oferowali nieco mniej konkurencyjny produkt.
Skala rynku pokazuje też, o jakich pieniądzach mówimy. W projekcie rząd zestawia dotychczasową preferencyjną stawkę 97 zł/hl z nową – 122,71 zł/hl. Przy rynku wielkości około 5 mln litrów różnica odpowiada niespełna 1,3 mln zł akcyzy rocznie. Dla budżetu państwa to niewielka kwota. Dla maleńkiej branży, która od lat próbuje zwiększyć sprzedaż, to kolejny ruch w przeciwnym kierunku.
Dla porównania warto zestawić to z polityką państw, które od lat rozwijają własną produkcję napojów fermentowanych. Unijne przepisy pozwalają na zerową stawkę akcyzy zarówno dla wina, jak i innych napojów fermentowanych. W części krajów z tej możliwości się korzysta. We Francji obciążenia dotyczące wina są relatywnie niskie, a w wielu państwach producenci korzystają z rozwiązań znacznie korzystniejszych niż polscy cydrownicy.
Polska pozostaje największym producentem jabłek w Unii Europejskiej – według Eurostatu w 2024 roku odpowiadała za około 29% unijnej produkcji. Tymczasem kolejne zmiany podatkowe nie pomagają tej maleńkiej produkcji rozwinąć skrzydeł, zanim zdążyła na dobre zbudować rynek.
