J. R.
StoryEditor

Sadowniczka z Powiśla jest załamana po tej nocy. „Trudno w to uwierzyć”

Data:  30 kwiecień 2026Autor:
30 kwiecień 2026

Pani Jolanta z Owczarni w gminie Józefów nad Wisłą nie ukrywa załamania i niedowierzania po minionej nocy. Jak mówi, mimo wielu godzin ochrony i kolejnych prób ratowania plonów „wszystko zamarznięte”, a w kwiatach widać już czarne słupki. To obraz, który po tej nocy zobaczyło wielu sadowników i plantatorów.

Pani Jolanta z Owczarni w gminie Józefów nad Wisłą nie ukrywa załamania i niedowierzania po minionej nocy. Jak mówi, mimo wielu godzin ochrony i kolejnych prób ratowania plonów „wszystko zamarznięte”, a w kwiatach widać już czarne słupki. To obraz, który po tej nocy zobaczyło wielu sadowników i plantatorów.

Cała noc walki, rano niedowierzanie

Skutków minionej nocy nie da się jeszcze dziś dokładnie policzyć. Na to potrzeba kolejnych godzin i dni. Już teraz jednak wśród sadowników i plantatorów najczęściej słychać dwa słowa: niedowierzanie i rozczarowanie.

Prognozy od kilku dni zapowiadały bardzo silne przymrozki, ale wielu producentów do końca liczyło, że sytuacja jeszcze się zmieni. Tak się nie stało. Przymrozki objęły cały kraj, a jedne z najmocniejszych spadków temperatury notowano na Powiślu Lubelskim.

„Ten sezon mamy już skończony”

Pani Jolanta, sadowniczka i plantatorka z miejscowości Owczarnia w gminie Józefów nad Wisłą, mówi o tej nocy wprost:

„Ten sezon mamy już skończony, zanim się na dobre zaczął. Od niedzieli ludzie palili w sadach drewno, zamgławiali pola czy włączali deszczownie i niestety na marne. Wczoraj temperatura w ciągu godziny spadła o 10 stopni. To aż nierealne i nie do uwierzenia. Po godzinie 21 było już -4, a do 6 rano spadło do -7. Wszystko zamarznięte i czarne słupki w kwiatach”.

W tych słowach jest dziś bardzo dużo emocji, ale też obraz sytuacji w wielu gospodarstwach. Od niedzieli producenci robili wszystko, by ratować plony. Były ogniska, było zamgławianie, były deszczownie. Po tej nocy w wielu miejscach zostało przede wszystkim pytanie, ile jeszcze da się uratować.

Na ocenę strat trzeba jeszcze poczekać

Pełna skala szkód będzie widoczna dopiero z czasem, jednak po tej nocy najczęściej słychać nie tylko o stratach, ale też o niedowierzaniu. Bo nawet tam, gdzie ochrona trwała przez wiele godzin, spadki temperatury okazały się po prostu zbyt duże.

30. kwiecień 2026 08:57