W zagłębiu sandomierskim sytuacja producentów jabłek jest wyjątkowo trudna. Możliwości zbytu są ograniczone, a ceny bardzo niskie. Radni apelują do Ministra o interwencję.
W okolicach Sandomierza sytuacja z jabłkami jest jeszcze trudniejsza niż w innych zagłębiach produkcyjnych w kraju. W rejonie przede wszystkim funkcjonuje mniej grup producenckich i eksporterów. W związku z tym sprzedaż jabłek deserowych jest obecnie mocno ograniczona. Potocznie mówi się, że "eksport stoi" co jest prawdą. Ceny zakupu są jeszcze niższe niż w pozostałych rejonach kraju. Jabłka deserowe są kupowane po 0,50 - 0,70 zł za kilogram przez podmioty z zagłębia grójeckiego. Można się spotkać z ofertami zakupu Idareda na przechowanie po 0,40 zł za kilogram.
Wobec takiej sytuacji wielu sadowników decyduje się na sprzedaż jabłek na rynku hurtowym w Sandomierzu. Rosnąca podaż owoców doprowadza to stałego spadku cen. Jabłka deserowe są sprzedawane nawet poniżej 10 zł za 15 kilogramową skrzynkę (0,53 zł/kg). Niestety kupujący na tym rynku nie są w stanie odebrać tak dużych ilości jabłek.
Wobec braku zbytu pozostaje sprzedaż jabłek do przetwórstwa. Pośrednicy z tytułowego zagłębia wykorzystują sytuację z ostatnich dni. Rosnąca podaż i brak możliwości płynnej sprzedaży surowca to codzienność w całym kraju. Niemniej w sandomierskim cena skupu spadła nawet do 0,25 - 0,27 zł za kilogram. W związku z tym, że ceny nie spadły na przetwórniach przedsiębiorcy maksymalizują zyski.
O "upokarzająco niskich" cenach informuje starosta sandomierski Marcin Piwnik na łamach Tygodnika Nadwiślańskiego. Radni powiatu wystąpili do Ministra Pudy o szybką interwencję wobec kryzysu na rynku.

