StoryEditorMateriał promocyjny

Wola marketów – być albo nie być dla sadowników i grup producenckich?

Data:  21 wrzesień 2023Autor:
21 wrzesień 2023
Wobec braku alternatyw dla jabłek w postaci eksportu i sprzedaży na rynkach hurtowych, sieci marketów dyktują warunki współpracy i ceny. Stawki, które sadownicy widzą na rozliczeniach są pokłosiem decyzji kilku podmiotów w kraju. Na takich warunkach współpracy trudno już funkcjonować.

Niedobór letnich odmian na rynku


Zacznijmy od początku tegorocznej współpracy z marketami. Piros jest odmianą smaczną i coraz lepiej rozpoznawalną przez Polaków, jednak nie jest to odmiana odpowiednia to sprzedaży w marketach, zwłaszcza przy logistyce na większą skalę. Piros jest zwyczajnie zbyt miękki i podatny na wszelakie uszkodzenia. Znacznie lepiej sortowanie i transport znoszą Delikates i Paulared, jednak na początku września notowaliśmy ich nieznaczne niedobory w handlu. Dobrze sprzedawały i nadal sprzedają się na rynkach hurtowych.
W związku z tym do marketów trafiały nieco za wcześnie pierwsze partie Gali. Z tego powodu w krótkim czasie wyraźnie wzrósł popyt na ostatnie partie ubiegłorocznego Idareda czy Red Jonaprinca. Okresowy niedobór pośrednio widzimy także na załączonym wykresie. W pierwszym tygodniu września zakup krajowej Gali średnio po 3,72 zł/kg oznaczał dla sklepu sprzedaż ze stratą (przy cenie detalicznej 3,49 zł/kg). Wówczas Gala na sortowanie kupowana była powyżej 2,00 zł/kg.
Ostanie dane opublikowane przez Ministerstwo Rolnictwa dotyczą minionego już tygodnia. Już wtedy o 20 groszy spadły ceny odmian z grupy Jonagolda, którego często widywaliśmy na sklepowych półkach. W tym tygodniu i w najbliższej przyszłości, kupcy oczekują dostaw po jeszcze niższych cenach...
<strong>Opracowanie własne na podstawie Zintegrowanego Systemu Rolniczej Informacji Rynkowej </strong>
Opracowanie własne na podstawie Zintegrowanego Systemu Rolniczej Informacji Rynkowej
FOTO:


Korporacja chce zarobić więcej


Biznesu nie prowadzi się po to, żeby do niego dokładać, ani zarabiać kilka groszy na kilogramie po odliczeniu kosztów marketu i strat towaru. Kupujący w drugim tygodniu września chcieli nadal nabywać jabłka, ale po niższych cenach. Tak też się stało. W efekcie na sklepowe półki trafiały przedwcześnie partie Jonagoreda czy Red Jonaprinca, których jakości i przydatności do spożycia nie warto komentować.
W tym miejscu musimy spojrzeć na politykę i działania marketów. Niezwykle trudne są próby jakiejkolwiek negocjacji cen w górę, które wynikają zarówno ze wzrostu kosztów sadowników i dostawców. Oferty marketów z tygodnia na tydzień są niższe, ponieważ firmy te chcą więcej zarabiać na tańszym zakupie, względem niezmiennej od wielu lat ceny 3,49 lub 3,99 zł/kg (dla wybranych odmian).
Dziś dzieje się tak samo. Kupcy chcą kupować jeszcze taniej, aby maksymalizować zyski względem wręcz „zaspawanych” cen detalicznych. Oczekują niższych i niższych cen bezwzględnie rezygnując ze współpracy z podmiotami, które kwestionują warunki. Z punktu widzenia korporacji zysk ten ma się odbyć kosztem słabszych ogniw, niezależnie od kosztów produkcji, opakowań czy logistyki.
Ten sezon z powodu nieco niższych zbiorów i nieco lepszej koniunktury rodził nadzieję w sadownikach na poprawę sytuacji finansowej. Faktycznie, wyjściowe ceny jabłek na sortowanie na przełomie sierpnia i września budziły pewien zrozumiały optymizm. Następnie notowaliśmy nieznaczne, systematyczne spadki. Obniżki te są w głównej mierze  „zasługą” marketów (niezależnie od kapitału właścicieli).
Rynki hurtowe odgrywają obecnie zbyt małą rolę, żeby mogły zrównoważyć ogromny wpływ marketów na ceny jabłek. W przypadku odmian, które zostaną w większości wyeksportowane, ten problem jest marginalny (Gala, Red Delicious). Jednak w przypadku, na przykład Szampiona, Ligola czy Jonagoreda, decyzje zakupowe marketów mogą zdecydować o opłacalności produkcji lub jej braku w sezonie 2023/2024.
Inaczej mówiąc, poruszamy się w tak wąskim w stosunku do kosztów, zakresie cen, że decyzje podmiotów mogą zaważyć na rentowności produkcji kilku odmian, których produkcją zajmują się tysiące gospodarstw w Polsce.
Na stornie UOKiK-u czytamy, że: Przewaga kontraktowa występuje w przypadku znaczącej dysproporcji potencjałów ekonomicznych pomiędzy dostawcą a nabywcą produktów rolnych lub spożywczych. Wykorzystywanie przewagi kontraktowej jest nieuczciwe, jeżeli jest sprzeczne z dobrymi obyczajami i zagraża istotnemu interesowi drugiej strony albo go narusza.
Tak właśnie jest w przypadku jabłek. Coraz niższe propozycje zakupu jabłek bez żadnego uwzględnienia kosztów i interesów drugiej strony to zgodnie z polskim prawem wykorzystanie przewagi kontraktowej. Zwłaszcza, gdy dodamy do tego specyficzne podejście korporacji do małych krajowych dostawców owoców czy warzyw...
23. styczeń 2026 02:15