2017 rok wybraliśmy nieprzypadkowo. To również był sezon po silnych przymrozkach, z dużo niższym plonowaniem w wielu sadach. Na przełomie września i października za czerwony standard – Szampiona, Ligola czy Jonagoreda – można było otrzymać około 1,40–1,50 zł/kg za jabłka 70+. Przemysł kosztował około 0,90 zł/kg.
Dziś jabłka przemysłowe kosztują około 0,65 zł/kg. Pierwsze oferty na czerwony standard są niższe od przyjętych przez nas 1,50 zł/kg. To temat na odrębny artykuł, ale pierwsze oferty za chociażby Red Jonaprince‘a całkowicie nie przystają do realiów. Więc to 1,50 zł to tylko przykład, żeby zobaczyć, co przez dziewięć lat stało się z wartością tych samych 1,50 zł.
1,50 zł wtedy i 1,50 zł dziś
Najpierw koszty produkcji. Żeby zobrazować różnicę, można skorzystać z wyliczeń MODR – takie kalkulacje są prowadzone od kilkunastu lat. W kalkulacji MODR z 2017 roku całkowity koszt produkcji hektara sadu jabłoniowego wynosił około 24 tys. zł. Dziś przekracza 45 tys. zł. W ciągu dziewięciu lat koszt prowadzenia hektara sadu niemal się podwoił! A ceny jabłek? Wręcz niższe, a porównujemy lata przymrozkowe.
Pracownik za 100 zł? To też był 2017 rok
Dobrym punktem odniesienia jest robocizna. W 2017 roku ustawowa minimalna stawka godzinowa wynosiła 13 zł. Dziś to 31,40 zł. Osiem godzin przy stawce minimalnej oznaczało w 2017 roku 104 zł. Dziś to ponad 250 zł. Ktoś może powiedzieć, że dziś cięcie możemy wykonać mechanicznie – to też prawda, ale bez korekty ręcznej ani rusz, a samo cięcie konturowe też ma swoich przeciwników.
Chleb ponad dwa razy droższy. Jabłko nie
Jeszcze prostsze porównanie: według GUS w 2017 roku pół kilograma chleba pszenno-żytniego kosztowało średnio 2,26 zł. Dziś za porównywalny 500-gramowy bochenek w dużych sieciach płacimy około 4,00 - 5,00 zł. Czyli mniej więcej dwa razy więcej niż dziewięć lat temu. Nie ma w tym nic nadzwyczajnego. W tym czasie rosły ceny praktycznie wszystkiego. Skumulowana inflacja od 2017 roku przekroczyła 50%.
Tyle że jabłka z tej reguły jakby się wyłamały.
A może policzmy to na Big Macu?
Ekonomiści od lat posługują się tak zwanym indeksem Big Maca. Stworzył go „The Economist” jako prosty sposób porównywania siły nabywczej walut. Nie jest to oczywiście wskaźnik opłacalności produkcji jabłek. Ale w naszym przypadku pozwala bardzo obrazowo pokazać, co stało się z wartością 1,50 zł.
W styczniu 2017 roku Big Mac kosztował w Polsce 9,60 zł. Dziś kosztuje 22,70 zł. Przy cenie jabłek na poziomie 1,50 zł/kg w 2017 roku wystarczyło sprzedać około 6,4 kg jabłek, żeby uzyskać równowartość jednego Big Maca. Dziś, przy tej samej cenie jabłek, trzeba sprzedać już ponad 15 kg. Zaskoczeni?
Big Mac zdrożał ponad dwukrotnie. Chleb zdrożał ponad dwukrotnie. Minimalna stawka godzinowa wzrosła z 13 do 31,40 zł. Koszt produkcji hektara sadu z około 24 tys. zł wzrósł do ponad 45 tys. zł. A za kilogram jabłek nadal dyskutujemy o 1,50 zł – w optymistycznej wersji. I dziś w tej dyskusji o cenach jabłek spieramy się, który podmiot płaci o 20 groszy więcej. Problem jest taki, że ceny jabłek od lat są takie same albo niższe, ale świat do poziomu kosztów z 2017 roku już nie wrócił.
