Sadownicy w Polsce nie bez przyczyny narzekają na stale rosnące stawki za godzinę pracy. Często w walce o pracowników dochodzi też do windowania stawek, w efekcie czego zdarza się, że słyszmy o kwotach rzędu 20,00 zł. Dla porównania, od 1 lipca holenderski sadownik będzie musiał zapłacić prawie 3 razy tyle.
Holendrzy są w jeszcze trudniejszej sytuacji
Warto spojrzeć na Holandię, gdzie od lipca tego roku minimalna stawka godzinowa wzrośnie po raz kolejny. Tym razem do 13,43 euro (57,70 złotych).
Jak wiemy w Holandii znacznie wyższe są koszty życia i mówimy o strefie euro. Jednak z ciekawości porównajmy koszt zbioru każdego kilograma dla tego samego pracownika w nowoczesnym karłowym sadzie jabłoniowym. Przyjmijmy, że zerwie on przez 10 godzin 6 skrzyniopalet (po 300 kg) jabłek deserowych w Polsce i w Holandii. Stawka w Polsce - 18,00 zł/h. Stawka w Holandii - 57,70 zł/h. Koszt zbioru wyniesie zatem:
Polska - 180 zł : 1800 kg = 0,10 zł
Holandia - 577 zł : 1800 kg : 0,32 zł
Pracownik zarabia najwięcej?
Koszty pracy są jednym z kluczowych czynników rozwoju maszyn automatyzujących zbiór i inne prace w sadownictwie. W Polsce nierzadko mówi się, że zbiory niektórych gatunków, na przykład wiśni, są najlepszym biznesem dla pracownika sezonowego, a nie dla sadownika.
Pracownik otrzymując 80 - 90 groszy za każdy zerwany kilogram wiśni może mówić o czystym zysku bez nakładów na produkcję. Takie stawki obowiązywały w lipcu 2023. Warto dodać, że wynagrodzenie rwacza w minionym sezonie wynosiło 35 - 40% ceny skupu. Podobnie wyglądała sytuacja w przypadku malin w tamtym roku.
źródło: www.nfofruit.nl

