Jakub Dobrosz
StoryEditorCiągniki sadownicze

Używany Ursus 3512 bywa droższy od nowego ciągnika z Indii. Którego wybrać?

Data:  10 października 2026Autor:
10 października 2026

„A może lepiej dołożyć 20 tys. zł i kupić nowego?”, „86 tys. zł za tak prosty i przestarzały technicznie ciągnik to za dużo”. Tak komentowaliście ceny używanych Ursusów 3512. A jakie będzie Wasze zdanie po porównaniu ich z nowym ciągnikiem z Indii?

„A może lepiej dołożyć 20 tys. zł i kupić nowego?”, „86 tys. zł za tak prosty i przestarzały technicznie ciągnik to za dużo”. Tak komentowaliście ceny używanych Ursusów 3512. A jakie będzie Wasze zdanie po porównaniu ich z nowym ciągnikiem z Indii?

Najdroższe Ursusy 3512 na rynku

W publikacji sprzed miesiąca pytaliśmy, czy 70, 80, a nawet niemal 100 tys. zł za używanego Ursusa 3512 to stawki osiągalne, czy już fanaberie ich właścicieli. W komentarzach częściej padała ta druga odpowiedź, choć sam model, pomimo swoich wad, jest raczej lubiany przez sadowników i nadal pracuje w setkach gospodarstw.

Dziś dwa najdroższe używane egzemplarze na rynku wtórnym wyceniono na 90 i 87 tys. zł. Dużo? Subiektywnie i obiektywnie to bardzo dużo. W końcu mówimy o 17–18-letnich ciągnikach, niezależnie od ich niewielkiego przebiegu. A konstrukcyjnie to przecież lata 70. Nadal znajdziemy też oferty za 60 czy 70 tys. zł. I to również bardzo dużo, ale z nieco innego powodu...

Nowy ciągnik z Indii

Powodem jest indyjski ciągnik, który pod wieloma względami przypomina modele MF 255 i Ursus 3512. Różnica polega na tym, że TAFE 240S jest fabrycznie nowy i bardziej funkcjonalny. Kosztuje około 86 tys. zł brutto. Mamy więc sytuację, w której za niektóre „pełnoletnie” Ursusy sprzedający żądają więcej niż za bardzo podobny, ale nowy ciągnik z Indii.

Na razie sprzedaż nie jest imponująca. Od początku bieżącego roku zarejestrowano w Polsce zaledwie 15 ciągników tej marki. Z drugiej strony argumentami przemawiającymi za zakupem są prostota konstrukcji, dostępność części i niskie koszty eksploatacji.

Kopia? Nie do końca

Chociaż ciągniki marki TAFE nadal produkowane są na licencjach Masseya Fergusona, nie są identyczne z dawnymi MF-ami i Ursusami. Skrzynia biegów i tylny most są praktycznie takie same, ale znajdziemy też istotne różnice:

  • Silnik. MF 255 i Ursus 3512 miały silnik Perkinsa o pojemności 2500 cm³ i mocy 48 KM. Z kolei jednostka napędowa TAFE ma pojemność 2600 cm³, moc 50 KM i spełnia normę emisji spalin Stage V.
  • Układ hydrauliczny. TAFE 240S wyposażono w pompę o wydajności 40 l/min dla hydrauliki zewnętrznej. MF i Ursus miały pojedynczą pompę tłoczkową o mniejszej wydajności, wynoszącej około 26 l/min.

Stary czy nowy?

Nowy ciągnik z Indii ma również ramę ochronną ROPS, lepsze hamulce i wspomaganie kierownicy. To kolejne argumenty przemawiające na jego korzyść w porównaniu z używanym Ursusem. I to pomimo faktu, że sam TAFE również bazuje na dość starej konstrukcji.

Na koniec chcemy zadać niewygodne pytanie. Odłóżmy na bok nostalgię i spójrzmy wyłącznie na finanse gospodarstwa oraz wygodę pracy. Gdzie leży granica rozsądnej ceny używanego Ursusa 3512, skoro za około 86 tys. zł można kupić nowy, bardzo podobny ciągnik z Indii?

Czy w takim porównaniu używany Ursus jest Waszym zdaniem wart 40, a może 55 tys. zł? Załóżmy, że kupujemy go do codziennej pracy, a nie jako egzemplarz kolekcjonerski. Kiedy lepiej będzie „dołożyć” i kupić nowy traktor zamiast 20- czy 30-letniego? A może mimo wszystko wolelibyście starego Ursusa?

10. październik 2026 08:26