Sąsiedzka pomoc bywa nieoceniona. Wczorajsze tragiczne wydarzenie w gminie Mogielnica jest tego najlepszym przykładem. Dobytek z płonącego budynku ratowali właśnie sąsiedzi.
Wczoraj w gminie Mogielnica doszło to tragicznego pożaru przechowalni owoców. Strażacy w ekstremalnie trudnych warunkach walczyli z żywiołem. Nie wolno jednak zapomnieć o kolejnych bohaterach tego wydarzenia, którzy pierwsi w miarę swoich możliwości walczyli z żywiołem – chodzi o sąsiadów.
W trudnych momentach w Polsce nie trudno o pomoc i solidarność. Wczorajszy pożar był tego kolejnym przykładem. Chwilę po godzinie 13:00 w miejscowości Dziunin kłęby czarnego dymu unosiły się nad przechowalnią. Na miejsce błyskawicznie przybyli sadownicy z sąsiedztwa.
– Byłem na miejscu o 13:15 i ogień już trawił elementy konstrukcji z płyty warstwowej. Chwilę później, razem z innymi sąsiadami wyprowadziliśmy z budynku maszyny – mówi nam jeden z mieszkańców miejscowości Dziunin.
Ogień rozprzestrzeniał się błyskawicznie, a strażacy w pełnym oporządzeniu po chwili gaszenia pożaru w 34 stopniach byli wycieńczeni. Ponadto, wczoraj notowano krótkie, ale silne podmuchy wiatru, które dodatkowo podjudzały ogień.
– Tyle szczęścia w nieszczęściu, że udało nam się ocalić praktycznie wszystkie wartościowe maszyny. Dzięki temu nasz sąsiad będzie w stanie kontynuować produkcję sadowniczą po pożarze – dodaje nasz rozmówca.
Dogaszenie pożaru trwało całą noc. Co jakiś czas w zgliszczach pojawiał się ogień, między innymi w zmagazynowanym po karczowaniu drewnie jabłoniowym.

