Odstawmy na chwilę na bok trudne realia współpracy z największymi sieciami. Handlują one przede wszystkim polskimi jabłkami i nierzadko obudowują to sprytnym marketingiem. Polityka zakupowa poszczególnych sieci wobec polskich owoców nieco różni się i właśnie to sprawdziliśmy. Import nadal się zdarza, ale jest śladowy i nie ma sensu mieć o to pretensji.
Biedronka – pionierska decyzja
Sieć Biedronka, jako największa sieć dyskontów, jest pionierem w tej kwestii. Już w 2020 roku zdecydowała, że sprzedawane jabłka i ziemniaki będą pochodzić wyłącznie z Polski. Od jesieni tamtego roku, czyli już od 6 lat, w blisko 4000 sklepach sieci oferowane są przez cały rok wyłącznie polskie jabłka.
Decyzja z jednej strony była częścią kampanii marketingowej „Dumni z tego, co nasze”. Ponadto, jako największy pojedynczy kupiec jabłek w Polsce, sieć, kupując ich jeszcze więcej przez cały rok, była w stanie uzyskać gwarancję dostaw i jeszcze bardziej atrakcyjne ceny. Nie bez znaczenia była także presja społeczna wynikająca z błędnego oznakowania importowanych owoców. Wówczas głośne były działania Agrounii. Sprawę kontrolował też UOKiK. Tak czy inaczej trafiona decyzja biznesowa pozwoliła wygasić te spory i kontrowersje.
Dino – wyłącznie polskie jabłka
Druga sieć supermarketów z polskim kapitałem. Nie znaliśmy dokładnej sytuacji z jabłkami w sieci Dino, więc zapytaliśmy o to dział prasowy. W odpowiedzi czytamy, że „W marketach Dino przez cały rok dostępne są wyłącznie jabłka pochodzące z Polski. Niezależnie od odmiany i pory roku jabłka trafiają do sieci w ramach współpracy z krajowymi sadownikami i dostawcami. Obecnie w ich dostawach uczestniczy kilkunastu dostawców (...)”.
Dino to najszybciej rozwijająca się sieć marketów w Polsce. Tylko w pierwszej połowie 2026 r. Dino uruchomiło 148 nowych marketów, a na koniec czerwca prowadziło 3176 sklepów. W kategorii dyskontów i supermarketów stawia to sieć na drugim miejscu w Polsce.
Lidl – tu znajdziemy importowane jabłka
Trzecia pod względem liczby sklepów sieć w Polsce przez przeważającą część czasu i pod względem wolumenu sprzedaży oferuje polskie jabłka. Niemniej znajdziemy tu również owoce importowane. Na półkach da się kupić przede wszystkim odmiany klubowe z Pink Lady® na czele.
W ofercie regularnie pojawia się także odmiana Granny Smith, której nie uprawia się w Polsce na dużą skalę. Latem oferowane bywają także jabłka z południowej półkuli – głównie z Chile, RPA czy Nowej Zelandii.
Aldi – polskie tylko w okresie zbiorów
Liczba sklepów Aldi już nieco odstaje od czołówki – jest ich blisko 420. W wiadomości z centrali czytamy, że „od września do listopada 100% dostępnych w sieci jabłek i śliwek pochodzi od krajowych dostawców”. Czy krajowy dostawca może dostarczać importowane jabłka? W teorii może, ale przy tych cenach paliw i niskich cenach jabłek w Polsce to zupełnie pozbawione sensu.
Działy prasowe kilku pozostałych sieci nie odpowiedziały w ciągu kilku dni. Niemniej w ich przypadku również zdecydowana większość oferty jabłek pochodzi z Polski.
