„Dialog Strategiczny w rolnictwie UE” budzi ogromny niepokój wśród europejskich rolników. Coraz bliżej jest także umowa handlowa z krajami Mercosur...
Dziesiątki związków zawodowych oraz przeciwnicy polityki rolnej EU nie mają wątpliwości, że niektóre zapisy w Dialogu Strategicznym będą miały dramatyczny wpływ na europejskie rolnictwo. Najgorsze jest to, że Bruksela przewiduje system warunkowości. Krótko mówiąc, jeśli nie spełnimy wymaganych założeń będziemy pozbawieni środków finansowych na kolejne lata... O niepokojach rolników informuje między innymi www.topagrar.pl.
UE obejmie rolnictwo systemem ETS
Rolnictwo ma być włączone do systemu ETS, czyli systemu wykupywania uprawnień do emisji dwutlenku węgla. Każdy przedsiębiorca wie, jaki będzie efekt zmian. Zmniejszenie konkurencyjności poprzez dodatkowe podniesienie kosztów produkcji. Oczywiście żadnych agroholdingów na Ukrainie czy ogromnych latyfundiów w Ameryce Południowej nic podobnego nie będzie dotyczyło.
KE będzie dopłacać do likwidacji gospodarstw
– Zaangażowanie Komisji w stopniowe wycofywanie klatek powinno wiązać się z odpowiednim okresem przejściowym oraz gwarantować rolnikom pełną rekompensatę w postaci środków finansowych – cytowała w sejmie fragment dokumentu europosłanka Anna Bryłka. Oznacza to dopłacanie do likwidacji gospodarstw rolnych, które zajmują się chowem i hodowlą zwierząt.
- "Dialog strategiczny" dotyczy ponadto "wyrównywania nierówności płciowych", w tym dotyczących osób LGBTQIA+ w rolnictwie.
- Ograniczenie spożycia produktów odzwierzęcych na rzecz produktów roślinnych – takie podejście może uderzyć w miliony gospodarstw specjalizujących się w produkcji zwierzęcej, a także wpłynąć na całą branżę rolną, ponieważ rolnictwo to łańcuch naczyń połączonych;
- Promocja zamienników mięsa – dążenie do upowszechnienia sztucznych zamienników produktów zwierzęcych stoi w sprzeczności z tradycjami rolnymi i może prowadzić do degradacji rynku dla rolników zajmujących się hodowlą zwierząt.
Umowa handlowa z krajami Mercosur
W ostatnim czasie negocjacje wyraźnie przyspieszyły. Być może do podpisania umowy dojdzie już na początku listopada, podczas szczytu krajów G20. Przeciwnicy najbardziej obawiają się zalania europejskiego rynku tanimi płodami rolnymi z ogromnych gospodarstw w Argentynie czy Brazylii. Dodajmy, że tam (mówiąc obrazowo) nikt przejmuje się zatrzymaniem wylesiania, pozostałościami środków ochrony czy dobrostanem zwierząt. Produkcja na ogromną skalę nastawiona jest zysk za wszelką cenę, także za cenę lasów deszczowych, ale to jak widać Brukseli już nie przeszkadza...
- Umowa handlowa, która stworzyłaby rynek liczący 800 milionów ludzi, odpowiadający za jedną piątą światowego PKB i zniosłaby cła na towary od wołowiny po samochody – jest najwyższym priorytetem dla von der Leyen i jej ojczyzny, Niemiec – czytamy na portalu Politico.
źródło: www.topagrar.pl / www.dorzeczy.pl / www.politico.eu

