Po raz kolejny opisujemy pomysły, idee i szanse, których nie wykorzystujemy. Patrząc na ceny energii w UE, jesteśmy przekonani, że mają one coraz większy sens i szanse powodzenia.
Biomasa z sadu
Jeszcze na początku poprzedniej dekady nie brakowało rozwiązań do prasowania gałęzi z sadów w mniejsze lub większe baloty. Niestety popyt na nie był zbyt mały i na targach próżno dziś szukać nowych konstrukcji. Temat w pewnym sensie odrodził się jesienią 2022 roku, przy okazji rekordowych cen węgla kamiennego. Wówczas „twarzą” planów przetwarzania gałęzi z sadów na pellet był były wiceminister rolnictwa – Janusz Kowalski. Władza się zmieniła, węgiel staniał i o pomyśle mało kto już raczej pamięta…
Obecnie w zagłębiu grójeckim nieliczni używają do tego celu pras rolniczych, popularnej polskiej marki. Zbierają biomasę na własne cele energetyczne i nie sprzedają jej do elektrociepłowni. Jednak na 55 tysięcy hektarów sadów w całym zagłębiu takie osoby można policzyć dosłownie na palcach jednej ręki. Niezależnie od tego, czy mówimy o drewnie z karczowania sadów, czy z gałęzi po cięciu zimowym, to nadal niewykorzystany potencjał…
Zyska przetwórca, zyska sadownik
Załóżmy całkowicie teoretyczny scenariusz, który być może kiedyś będzie zrealizowany. Jesteśmy bardzo ciekawi waszego zdania. Wyobraźmy sobie przetwórnię, która montuje duży kocioł przemysłowy na biomasę. Zamiast gazem zasila wyparki zieloną energią z gałęzi po cięciu zimowym lub po karczowaniu sadów. Omija giełdy, międzynarodowe zależności finansowe i okresowe wzrosty cen (atak na Iran).
Sadownicy, którzy dostarczają tam biomasę wiosną, mogliby ją sprzedać takiej przetwórni. Równie dobrze można przeliczyć ekwiwalent dostarczonego paliwa i doliczyć kilka/kilkanaście groszy do dostarczonych jesienią jabłek przemysłowych. To żaden problem. Koszty, amortyzacja i wartość kaloryczna. Wszystko da się wyliczyć.
Powiecie, że gaz ziemny nadal jest bardziej skoncentrowanym energetycznie paliwem od zrębki. To prawda. Z drugiej strony zerwanie globalnych łańcuchów dostaw i notowania giełdowe nie będą dotyczyły relacji sadownik–przetwórnia. To bezsprzecznie największa korzyść w niepewnych czasach.
Spółdzielnie energetyczne?
Po zmieleniu i sezonowaniu zrębka z gałęzi może być przeznaczona do ogrzewania domów. Niestety w rejonie brakuje elektrociepłowni zasilanych biomasą w kontekście większych miast. W domach jednorodzinnych również ich nie znajdziemy. Lokalny obrót paliwem to niższe rachunki, krótki łańcuch dostaw i ekologiczne, odnawialne źródło energii. Czyż nie to od lat forsuje nam Bruksela? Są jeszcze krajowe przepisy, które raczej nie ułatwiają montowania w przemyśle i w domach kotłów na biomasę. Zdecydowanie forsuje się kotły gazowe czy pompy ciepła. Po raz kolejny wszystko zależy od ustawodawców, którzy co cztery lata miewają zupełnie odmienne cele…

