Gorzka plamistość będzie problemem numer jeden
W tym roku nie mówimy o pojedynczych przypadkach gorzkiej plamistości podskórnej. W przypadku niektórych odmian problem może być naprawdę bardzo duży. Najbardziej obawiam się Jonagoldów, Mutsu i Szampiona. W tych odmianach kiepsko jest już na drzewach. Do tego dochodzi jędrność. Tam, gdzie pojawia się choć trochę gorzkiej plamistości, owoce często są również dużo bardziej miękkie. To oznacza, że będą szybciej się starzały, a podczas przechowywania mogą pojawić się rozpady starcze.
Problemy zaczęły się już wiosną
Przyczyn dzisiejszej sytuacji trzeba szukać dużo wcześniej. Po wiosennych przymrozkach uszkodzone zostały liście rozetowe, o czym mówiliśmy już w trakcie sezonu. Jeśli liście nie pracowały prawidłowo, drzewa miały gorsze warunki do pobierania i transportowania wapnia do owoców. Później przyszły wysokie temperatury. Sadownicy w wielu gospodarstwach ograniczali nawożenie, a przy upałach również skuteczność zabiegów wapniowych była słabsza. Na to wszystko nałożył się mały plon w części kwater. Tam, gdzie owoców zostało niewiele, rosły szybciej i osiągały duże rozmiary. Efekt widzimy dziś – problemy z zaopatrzeniem owoców w wapń przekładają się na choroby fizjologiczne, które mogą ujawniać się jeszcze mocniej podczas przechowywania.
Mało jabłek, ale jakość nie zawsze jest dobra
Dużo rozmawiamy teraz o tym, ile mniej jabłek zbieramy w porównaniu z ubiegłym rokiem. Ale ilość to tylko jedna część problemu. Druga to jakość owoców, które zostały na drzewach. Dobrym przykładem jest Ligol. W części sadów bardzo źle zniósł przymrozki, w innych sytuacja wygląda lepiej, ale mimo to duża część owoców nie spełnia wymagań jakościowych. Widzimy sporo ordzawień w okolicach zagłębienia kielichowego. To jeden z efektów wiosennych uszkodzeń.
Dobrze oceńmy każdą partię przed przechowywaniem
Jeśli decydujemy się na przechowywanie, szczególnie w tym roku radziłbym dobrze ocenić jędrność owoców i widoczne objawy gorzkiej plamistości podskórnej. Trzeba po prostu zastanowić się, czy dana partia rzeczywiście powinna trafić do komory, biorąc pod uwagę to, co widzimy już teraz na drzewach i podczas zbioru. Część owoców lepiej będzie skierować wcześniej do sprzedaży, zamiast liczyć, że po kilku miesiącach w chłodni ich kondycja nadal będzie dobra. W tym sezonie samo to, że jabłek jest mniej, nie powinno być argumentem za przechowywaniem wszystkiego.
