Lada dzień zbiory Łutówki ruszą „pełną parą”. Sadownicy szukają więc pracowników i ustalają stawkę od każdego zerwanego kilograma owoców. Każda ze stron transakcji naturalnie działa w swoim interesie.
Co roku tuż przed rozpoczęciem zbioru wiśni trwa burzliwa dyskusja na temat oczekiwań pracowników sezonowych. Chodzi o zbiór wiśni na akord, czyli zapłatę za każdy zerwany kilogram. W związku z wyższymi cenami artykułów spożywczych, które wynikają z inflacji, rosną także oczekiwania płacowe pracowników.
Kolejną kwestią jest niedobór rąk do pracy. Zjawisko z roku na rok jest coraz wyraźniej widoczne. W tej sytuacji potencjalni pracownicy mają swego rodzaju komfort do podnoszenia wymagań oraz stawek za godzinę pracy czy stawek na akord.
Oczekiwania potencjalnych pracowników z Ukrainy to obecnie nierzadko nawet 1,00 zł od każdego zerwanego kilograma wiśni. Przy aktualnych cenach skupu to aż 38% ceny sprzedaży. W związku z powyższym nie wszyscy sadownicy godzą się na takie warunki. Ponadto, ostateczne uzgodnienie warunków dotyczy również zakwaterowania czy zapewnienia podstawowych warzyw, jak ziemniaki, kapusta i cebula.
Sadownicy oferują najczęściej 80 - 90 groszy od zerwanego kilograma nierzadko zapewniając przy tym wspomniane wyżej udogodnienia. Chociaż cały ten „spór” dotyczy zaledwie różnicy 20 groszy od kilograma to przy większych sadach mówimy o dużych sumach pieniędzy. Całkowity koszt zbioru ręcznego (przykładowych) 30 ton wiśni z dwóch hektarów sadu, może wynieść 24 000 lub 30 000 tysięcy złotych.

