U Pana Piotra zimno, ale nie skrajnie
Po ostatnich przymrozkach jest jeszcze za wcześnie na ostateczne wnioski w przypadku wiśni. Zgodnie z prognozami miniona noc nie zamyka tematu spadków temperatury. Piotr Pasik, producent wiśni i prezes Krajowego Stowarzyszenia Producentów Wiśni, podkreśla, że o skali strat będzie można mówić dopiero za kilka dni. Dopiero po weekendzie majowym będziemy już mogli więcej powiedzieć o wpływie ostatniego tygodnia kwietnia na sady wiśniowe w skali kraju.
W gospodarstwie Piotra Pasika temperatura w nocy z niedzieli na poniedziałek spadła do około -1°C. W obniżeniach terenu było -2°C, a miejscami -3°C. Taka temperatura utrzymywała się przez około trzy godziny, mniej więcej od 00:30 do 3:00 nad ranem. Później zaczęło się ocieplać. Noc z poniedziałku na wtorek była wyraźnie cieplejsza. Dopiero nad ranem temperatura zbliżyła się do 0°C.
– To oczywiście tylko wycinek całego kraju. Wiemy, że w ciągu dwóch ostatnich nocy sadownicy w Polsce notowali znacznie niższe temperatury. Te lokalnie mogły mieć destrukcyjny wpływ na wiśnie. Być może ktoś powie, że u mnie sytuacja była w pewnym sensie komfortowa, ale to nieprawda. Nie spaliśmy całą noc z niedzieli na poniedziałek i niewykluczone, że nie była to ostatnia noc walki z pogodą – mówi Piotr Pasik.
Łutówka czeka na ocenę
Łutówka jest w pełni kwitnienia i właśnie dlatego P. Pasik nie chce stawiać szybkich i jednoznacznych ocen. Po pierwsze, na kwiatach nie widać jeszcze ostatecznego wpływu ujemnych temperatur. Po drugie, jak wspomniał, to nie koniec przymrozków. Zapowiada, że do tematu wrócimy w przyszłym tygodniu.
Dodaje, że jego rozmówcy z różnych rejonów kraju nie przekazują dobrych informacji i na pewno lokalnie plonowanie wybranych odmian będzie mocno ograniczone. Przykładowo, w rejonie Lipska ucierpiała wiśnia Nadwiślanka.
Ten tydzień jeszcze nie odpuszcza
Kolejne dwie noce będą kluczowe. Przede wszystkim dlatego, że z każdym kolejnym przymrozkiem wytrzymałość drzew spada. To wyjątkowo trudna sytuacja, oznaczająca kolejne wydatki i następne nieprzespane noce. Najwięcej niewiadomych rodzi noc ze środy na czwartek. Wówczas będziemy kilkadziesiąt godzin przed pełnią Księżyca.
– Na pogodę nie mamy wpływu. Włączamy tryb czuwania. Będziemy co wieczór monitorowali temperaturę i zachmurzenie. Jeśli zajdzie konieczność, zaczniemy zamgławianie. Wiele wskazuje na to, że każda uratowana tona może mieć w tym sezonie duże znaczenie – podsumowuje Piotr Pasik.
