Przymrozki nikogo nie oszczędziły
Sadownicy doskonale znają swoje działki i sąsiedztwo. Wszyscy wiemy, że są miejscowości zimniejsze, które znajdują się w dolinach lub nieckach. Tu koronnym przykładem z gminy Belsk Duży mogą być Wólka i Wola Łęczeszycka. Są też miejscowości położone dosłownie w idealnych miejscach. Przykładem z gminy Mogielnica może być miejscowość Dobiecin, która znajduje się na wyraźnym wzniesieniu. Powyższe przykłady można mnożyć.
Porównujemy odczyty z dwóch takich miejsc. Pierwsza stacja położona jest nisko, w dolinie małego strumienia, w gminie Błędów. Druga znajduje się w miejscowości położonej nieco wyżej, na lekkiej glebie, w gminie Mogielnica.
Dwie odmienne lokalizacje
Wiemy również, że rośliny odczuwają temperaturę mokrego termometru. W takich nocach, jak noc z niedzieli na poniedziałek, była ona kluczowa. Dla rośliny jest to najniższa temperatura, jaką może osiągnąć jej powierzchnia w wyniku parowania wody. Jest to zatem kluczowy wskaźnik rzeczywistego ryzyka przymrozków.
Na podstawie dość skomplikowanego wzoru prezentujemy dwa wykresy. Na pierwszym pokazujemy odczyt suchego termometru dla obu stacji. Na drugim – analogicznie – odczyt mokrego termometru dla obu stacji.
Suchy termometr
Pierwsze zestawienie mówi wprost, że w jednej lokalizacji sytuacja nie była groźna i być może nawet nie ma się czym martwić. Przymrozek trwał tylko 4 godziny. Temperatura spadła minimalnie do -2°C. Druga lokalizacja była z pozoru wyraźnie zimniejsza. Tam przymrozek trwał przez 7 godzin. Temperatura spadła do -2,9°C. To znacznie bardziej niebezpieczne warunki dla kwitnących czereśni, wiśni i jabłoni.
Mokry termometr
W tym miejscu zaczynają się przysłowiowe „schody”. Po pierwsze, nie widzimy aż tak wyraźnej różnicy między obiema lokalizacjami. Minimalne temperatury nie różnią się aż tak bardzo. Jedynie na lekkiej glebie przymrozek trwał nieco krócej. Wszystko to jest zasługą wilgotności powietrza. W cieplejszym miejscu powietrze było suchsze, co dało niższe wskazania mokrego termometru.
W rezultacie ostateczny odsetek uszkodzonych kwiatów może być w obu lokalizacjach bardzo podobny. Dziś jeszcze nie sposób ocenić skali strat. Niemniej lokalnie wystąpiły warunki, które bez ochrony mogły doprowadzić do uszkodzeń na poziomie 90% i więcej, niezależnie od gatunku.
