Niepewności było dużo. Wieczorem sadownicy obserwowali wiatr i zachmurzenie, bo to od nich w dużej mierze zależał przebieg tej nocy (26/27.04.2026 r.). Ostatecznie scenariusz okazał się bardzo zły. Jak relacjonowali nam pierwsi sadownicy z województwa łódzkiego, temperatura zaczęła spadać już krótko po 21.00. Wiatr ustał, a termometry szybko pokazały -1 i -1,5°C.
Mróz narastał z godziny na godzinę
Później było już tylko gorzej. Około 23.00 wielu sadowników informowało, że przy gruncie mają już -6 i -7°C. Około 2 w nocy temperatura w wielu miejscach spadła do -5°C na wysokości 1,5 metra.
Najniższe wartości notowano w zadoleniach. Sadownicy przesyłali nam zdjęcia pomiarów, na których przy gruncie widać było -8, a nawet -9°C. Przymrozki objęły większość zagłębi produkcji sadowniczej – Mazowieckie, Lubelszyznę i cześć sandomierskiego.
Kto mógł, chronił sady do rana
W tych sadach, gdzie temperatura spadła poniżej zera już przed 22.00, sadownicy nie czekali na rozwój wypadków. Wszyscy, którzy dysponują możliwościami ochrony przeciwprzymrozkowej, zaczęli pracować na długo przed północą.
Jeszcze wieczorem wielu sadowników liczyło (i my również), że zachmurzenie złagodzi spadki temperatury. Tak się nie stało. O zachmurzeniu możemy mówic dopiero teraz, o godz. 4:00. Temperatura zaczęła rosnąć.
Najgorszy moment dla pestkowych
Sytuacja jest bardzo trudna, bo gatunki pestkowe są dziś w najbardziej wrażliwej fazie. Wiśnie, czereśnie i śliwy kwitną. Jabłonie są krótko przed kwitnieniem. Przy takiej fazie rozwojowej i przy tak długim czasie utrzymywania się temperatur poniżej zera obawy sadowników są bardzo duże.
Krótko przed porankiem rozmawialiśmy z producentami, którzy patrzyli na sytuację bardzo pesymistycznie. Ich zdaniem w sadach niechronionych po tej nocy może być bardzo dużo strat.
– W sadach niechronionych po tej nocy będzie naprawdę bardzo źle. Przy takiej fazie wegetacyjnej i przy spadkach temperatury poniżej zera, które utrzymywały się przez tyle godzin, strat nie da się uniknąć. Do tego dochodzi jeszcze susza. Przy tak niskiej wilgotności takie spadki temperatury mogą poczynić ogromne spustoszenie we wszystkich gatunkach. Gdzie nie było ochrony, sytuacja może być dramatyczna – napisał do nas jeden z sadowników jeszcze przed porankiem.
Na ocenę szkód jest jeszcze za wcześnie
Na liczenie strat przyjdzie jeszcze czas. Nastroje są jednak bardzo złe. Sadownicy zwracają uwagę, że dodatkowym problemem jest susza. Przy bardzo niskiej wilgotności gleby i powietrza skutki tak silnych spadków temperatury mogą być jeszcze poważniejsze.
To tym bardziej niepokoi, że była to dopiero pierwsza noc z zapowiadanej fali przymrozków. Prognozy na kolejne dwa dni nadal są bardzo groźne...
