Sadownicy w Belgii i w Holandii bardziej obawiają się skutków kwietniowych gradobić niż skutków przymrozków. Równocześnie przyznają, że oba zjawiska wpłyną na nieznaczne obniżenie tegorocznych zbiorów.
W Belgii i w Holandii, czyli u europejskich liderów w produkcji gruszek również wystąpiły przymrozki. Są sadownicy, którzy w swoich uprawach zmierzyli nawet -3,7 °C, ale większości sadów dotknęły przymrozki na poziomie jedynie do -1 lub do -2°C.
Jak relacjonują tamtejsi eksperci, w Belgii lokalnie notowane są uszkodzenia, jednak jak przekonują są to nieduże straty. W Holandii są one jeszcze mniejsze ponieważ dzięki dostatkowi wody instalacje zraszania nadkoronowego są bardzo powszechne. Co ciekawe, nawet doradcy nie do końca wiedzą dziś, co stanie się z przebarwionymi owocami. Nigdy wcześniej przymrozki nie wystąpiły w Beneluksie w tak późnej fazie fenologicznej. Obecnie zawiązki mają już od 10 do 15 mm średnicy.
Bardziej niż przymrozki martwią sadowników wyjątkowo wczesne gradobicia. Kwietniowych opadów gradu doświadczyli w różnej skali sadownicy na obszarze prawie całej Belgii i Holandii. Podsumowując, oba zjawiska pogodowe mogą spowodować mniejszą produkcję gruszek w nowym sezonie, ale ostateczna skala będzie znana po opadaniu zawiązków.
źródło: www.agf.nl

