P. Dąbrowski
StoryEditor

Teraz jest najlepszy czas na czyszczenie ran w sadach jabłoniowych

Data:  09 marzec 2026Autor:
09 marzec 2026

Mamy teraz idealny moment na zabiegi fitosanitarne w kwaterach z odmianami podatnymi na choroby kory i drewna. Dotyczy to szczególnie Gali. Ciepłe, słoneczne dni sprzyjają najpierw czyszczeniu ran zgorzelowych, a następnie dezynfekcji i malowaniu ran farbą emulsyjną z dodatkiem fungicydu.

Mamy teraz idealny moment na zabiegi fitosanitarne w kwaterach z odmianami podatnymi na choroby kory i drewna. Dotyczy to szczególnie Gali. Ciepłe, słoneczne dni sprzyjają najpierw czyszczeniu ran zgorzelowych, a następnie dezynfekcji i malowaniu ran farbą emulsyjną z dodatkiem fungicydu.

Gala – najwrażliwsza na choroby kory i drewna

Gala należy dziś do najważniejszych odmian w Polsce. Dobrze sprzedaje się na rynku krajowym i w eksporcie. Największym minusem jest jednak podatność na choroby kory i drewna. Zarodniki infekują korę tam, gdzie najdłużej utrzymuje się wilgoć: w rozwidleniach konarów i zagłębieniach. Do infekcji dochodzi także w czasie mrozów. Każde pęknięcie kory, każda rana po cięciu to otwarte drzwi dla patogenu.

Czyszczenie ran

Każdy ma własny sposób na czyszczenie ran. Popularne są m.in. druciane szczotki, jednak przy większych ranach raczej się nie sprawdzą. Potrzebny jest specjalny, zakrzywiony nóż do czyszczenia zgorzeli z bardzo twardą stalą. Pozwala precyzyjnie wycinać martwą tkankę, także w drewnie. Wielu sadowników decyduje się też na wykorzystanie frezarek.

Przy pracy ważna jest zasada „do zdrowej tkanki”. Usuwamy nie tylko martwą korę, ale także wąski margines zdrowej tkanki wokół zmiany. Świeże, jasne drewno i żywa kora świadczą o tym, że dotarliśmy do granicy porażenia. Na wiosnę wokół tak przygotowanej rany zaczyna narastać tkanka przyranna. Z czasem obrasta ona uszkodzone miejsce i zamyka drogę dla kolejnych infekcji.

Po mechanicznym oczyszczeniu rany trzeba ją zabezpieczyć. Można użyć farby emulsyjnej z dodatkiem fungicydu. Na rynku są też gotowe pasty do malowania ran. Ważne, aby produkt zawierał składnik grzybobójczy i tworzył trwałą, elastyczną powłokę.

Dlaczego jasna farba?

Najbezpieczniejsze są jasne kolory. Biała lub kremowa farba słabo się nagrzewa w słońcu. Ciemne kolory przyciągają promieniowanie słoneczne. Fragment pnia z ciemną farbą nagrzewa się mocniej niż otoczenie. Jeśli po ciepłym, słonecznym dniu przyjdzie nagły spadek temperatury, różnica między nagrzanym miejscem a resztą pnia może doprowadzić do spękań. Odmiany takie jak Gala reagują na takie skoki temperatury szczególnie źle.

Soda kaustyczna

Na Zachodzie Europy popularne jest też stosowanie zasady sodowej, znanej u nas jako soda kaustyczna. Nie jest to jednak zabieg zarejestrowany w sadach w Polsce. Wysokie pH tego produktu bardzo silnie niszczy zarodniki grzybów na powierzchni kory. Stosuje się ją punktowo na widoczne rany zgorzelowe, głównie na pniach i grubych konarach.

Soda kaustyczna jest bardzo agresywna. Wymaga bezwzględnego zachowania zasad bezpieczeństwa. Konieczne są gumowe rękawice, okulary ochronne i odzież zakrywająca ciało. Kontakt cieczy roboczej ze skórą powoduje bolesne oparzenia.

Bezpiecznym wyborem jest mały opryskiwacz ręczny. Umożliwia on aplikację tylko na wybrane miejsca, bez ryzyka zlewania większych powierzchni. Należy unikać spływania roztworu po korze. Krople powinny pokryć tylko porażony fragment.

Wysokie pH sody szybko zabija zarodniki w obrębie rany. Ogranicza to wtórne rozsiewanie patogenu w koronie drzewa. Zabieg wykonany starannie zmniejsza presję choroby w kolejnych latach.

image
FOTO: Sad24

Podchloryn sodu – zabieg tylko w okresie bezlistnym

Zachodnioeuropejscy sadownicy sięgają też po płynny podchloryn sodu o stężeniu około 15%. Ten produkt ma silne działanie utleniające i szybko niszczy zarodniki na powierzchni kory. Stosuje się go wyłącznie w okresie bezlistnym, zwykle w lutym lub na początku marca, przed ruszeniem wegetacji. Każda zielona tkanka uległaby uszkodzeniu, dlatego zabieg jest możliwy tylko wtedy, gdy drzewa są jeszcze w spoczynku.

Podchloryn aplikuje się opryskiwaczem. W sadach zachodnich standardem jest dawka około 15 litrów środka na hektar. Część gospodarstw używa niewielkiej ilości cieczy roboczej, na przykład 200 litrów na hektar. Rozsądnym kompromisem pozostaje jednak większa ilość wody. Gęsta korona i rozgałęzienia wymagają dokładnego pokrycia. W praktyce lepiej zastosować 400–500 litrów cieczy roboczej na hektar niż ryzykować ominięte miejsca.

Podchloryn działa szybko, ale krótko. Zabieg ma charakter „spalenia” zarodników na powierzchni. Nie wnika w głąb tkanek.

Marcin Piesiewicz 

 

09. marzec 2026 10:12