Ropa naftowa i ceny paliw? Bez komentarza
Zacznijmy od faktów, chociaż patrząc na to, co dzieje się na stacjach paliw, mogą one mieć dziś małe znaczenie. Ropa naftowa od rozpoczęcia konfliktu podrożała o ponad 20%. Ta droższa ropa będzie fizycznie w Polsce za dwa, trzy lub cztery tygodnie, w zależności od kraju pochodzenia i łańcucha dostaw. Rafinerie sprzedają teraz paliwa z ropy kupionej po 65, a nie po 85 dolarów za baryłkę. Korzystając z zakupowej paniki i otoczki medialnej, generują w tej chwili niewyobrażalne zyski.
Lokalnie na stacjach zaczyna brakować oleju napędowego, a ceny w detalu wzrosły już o 50 groszy, złotówkę, a miejscami nawet więcej. Gdy widzimy widmo braków, jesteśmy gotowi zapłacić i 2 złote więcej za litr. Tak działa nasza psychika. W taki „paskudny” sposób funkcjonuje rynek paliw w sytuacji drożejącej ropy. Te mechanizmy nie działają jednak, gdy ropa tanieje. Wtedy słyszymy, że musimy poczekać, aż ta tańsza ropa trafi fizycznie do Polski, a rzecznicy prasowi mają długą listę argumentów, dlaczego ceny w hurcie i na stacjach pozostają wysokie. To niesamowicie frustruje przeciętnych Polaków.
Ceny nawozów – wcale nie jest lepiej
Gaz ziemny po atakach na Iran podrożał jeszcze mocniej niż ropa naftowa. W ciągu bieżącego tygodnia cena wzrosła o ponad 50%. Tutaj obserwujemy bardzo podobny mechanizm jak w przypadku ropy. Największe firmy, które kupują gaz – w tym producenci nawozów – nie płacą wyższej ceny za błękitne paliwo z dnia na dzień. Dzisiejsze stawki dotyczą dostaw w drugim i trzecim kwartale.
Skoro dziś giganci produkują nawozy z gazu po 30 czy 32 euro za MWh, a w magazynach nie ma braków, to dlaczego najwięksi producenci nagle wstrzymali sprzedaż? Dlaczego „wyzerowano” cenniki? Dlaczego anulowano realizowane już zamówienia? Możemy się jedynie domyślać, że chodzi o wywołanie paniki i wzmocnienie odczucia niedoborów. W takiej atmosferze tysiące rolników łatwiej zgodzą się na wyższe ceny nawozów azotowych.
Gaz, koncentrat i jabłka przemysłowe
Sytuacja na giełdach towarowych będzie mieć dla nas długofalowe konsekwencje. Dotyczy to nie tylko rachunków za gaz, ale również przetwórstwa jabłek. Zakłady zużywają duże ilości gazu do procesu odparowania wody z moszczu jabłkowego. Surowiec energetyczny najprawdopodobniej jeszcze zdrożeje w kontraktach na czwarty kwartał roku. To zła informacja z punktu widzenia cen jabłek przemysłowych.
Ceny zakupu jabłek przemysłowych spadają już teraz. Możemy się tylko domyślać, że branża będzie chciała „odbić” sobie wyższe koszty produkcji na niższej cenie surowca, przede wszystkim jesienią. Mówiąc wprost: istnieje duże ryzyko, że za konieczność bycia konkurencyjnym na rynku energii i nawozów znów zapłacą producenci jabłek.

