Tam wegetacja była bardziej zaawansowana
Węgrzy zaznaczają, że w ich sadach wegetacja była bardziej zaawansowana niż w Polsce. To samo w sobie zwiększyło ryzyko. Dlatego skutki przymrozków mogą być tam większe, nawet jeśli same spadki temperatury nie wszędzie wyglądały bardzo groźnie.
W licznych publikacjach węgierskich mediów branżowych wraca też jedna uwaga – tamtejsi sadownicy z przymrozkami mierzą się praktycznie co roku. W tym sezonie problemem nie był jednak wyłącznie przymrozek.
Nie tylko temperatura zrobiła szkody
Jak podaje serwis Agrárágazat, tegoroczne przymrozki nie wszędzie były bardzo silne. O skali strat zdecydowało połączenie kilku czynników pogodowych. Przywoływany jest przykład sadownika, który zanotował -2,3°C, a mimo to szkody w sadzie jabłoniowym ocenił jako niemal całkowite.
Powód? Na Węgrzech, podobnie jak u nas, daje się we znaki susza. Wilgotność powietrza była bardzo niska, a gleba mocno przesuszona. W takich warunkach nawet mniejszy spadek temperatury może dać duże szkody.
Jabłonie też ze stratami
My także zwróciliśmy się do jednego ze znanych nam sadowników z Węgier, który dziś wykonał lustrację i podzielił się zdjęciami ze swojego sadu.
Na Idaredzie odsetek uszkodzonych kwiatów ocenia na 60%. W przypadku Goldena, Red Jonaprinca i Gali mówi o 30–40% uszkodzeń. To pokazuje, jak dużo w tym sezonie zależy od fazy fenologicznej.
