W ubiegłym tygodniu prognozy zaniżyły zagrożenie
Trzy noce z przymrozkami w ubiegłym tygodniu zaskoczyły sadowników negatywnie. Od temperatur zapowiadanych w prognozach trzeba było zazwyczaj odjąć jeszcze 2–3 stopnie na wysokości 1,5 metra. Przy gruncie było jeszcze zimniej. Minimalne potwierdzone odczyty spadły nawet do -8 stopni.
Z drugiej strony faza fenologiczna jabłoni sprawiła, że obawy nie wszędzie przełożyły się na straty. W jabłoniach uszkodzenia notowano na minimalnym poziomie. Większe ryzyko dotyczyło raczej wczesnych odmian czereśni, śliw i innych gatunków pestkowych.
Tym razem obawy były duże
Przed nocą z 20 na 21 kwietnia wielu sadowników znów patrzyło na prognozy z dużą niepewnością. Jeśli zapowiadano -1 lub -2 stopnie, część producentów zakładała, że znów trzeba odjąć kolejne 2–3 stopnie.
Do tego wegetacja po ciepłych dniach mocno przyspieszyła. Przy minimalnych opadach jabłonie bardzo szybko weszły w fazę różowego pąka. W tej fazie temperatury na poziomie -4 czy -5 stopni, które notowano tydzień wcześniej, mogą już powodować duże straty. Z takiego założenia wyszli producenci.
Temperatury okazały się wyższe
Tym razem prognozy przesunęły się w drugą stronę, czyli na korzyść drzew i sadowników. Minimalne temperatury, które ostatecznie zanotowano, nie powinny być zagrożeniem dla sadów.
Z odczytów wynika, że niebezpiecznie dla jabłoni mogło być jedynie na Podlasiu, gdzie temperatura na wysokości 1,5 metra spadła poniżej -3 stopni. W zagłębiu grójeckim stacje w zdecydowanej większości pokazywały temperatury dodatnie na wysokości 1,5 metra. Minimalny mróz zanotowano tylko w dwóch punktach.
Z relacji sadowników wynika, że najczęściej notowano od 0 do -0,5 stopnia, miejscami minimalnie do -1,5 stopnia poniżej zera. Takie odczyty nie trwały długo. Dlatego noc z 20 na 21 kwietnia nie powinna przynieść znaczących uszkodzeń w sadach.
To nie koniec obaw
Sadownicy nie odetchnęli jeszcze całkiem spokojnie. Na kolejną noc prognozy znów pokazują około -1 stopnia i obaw nadal nie brakuje. Z rozmów z producentami wynika, że jeszcze uważniej będą śledzić radary pogodowe i zachmurzenie. To właśnie ono może zadecydować, jaka temperatura pojawi się nad ranem.
