Skandal w Grecji wciąż nie został ostatecznie rozwiązany. Oszuści wyłudzili dotacje w wysokości 20 milionów euro na nieistniejące gospodarstwa. Jak to w ogóle możliwe w dzisiejszych czasach?
Dotacje na gospodarstwa „krzaki”
Afera jest ogromna, choć w polskich mediach branżowych praktycznie się o niej nie pisało. Uczestniczyły w niej prywatne firmy składające wnioski, rolnicy, którzy nie posiadali ani nie dzierżawili deklarowanych gruntów, a także dyrektorzy greckiego odpowiednika naszej ARiMR. Siatka działała od 2018 roku i miała hierarchiczną strukturę przypominającą mafię.
W dobie informatyzacji, ewidencji działek, rozbudowanej biurokracji i wszechobecnej kontroli państwa trudno sobie wyobrazić powodzenie takiego procederu, a jednak udało się to w Grecji. Dzięki lukom w przepisach i „kupionym” urzędnikom unijne dotacje trafiały nie tam, gdzie powinny.
Strajki rolników w Grecji
To ogromna afera na skalę unijnego rolnictwa, a zarazem polityczne „trzęsienie ziemi” w samej Grecji. Przesłuchiwani są ministrowie oraz dyrektorzy agencji płatniczej. Siatka oszustów wyłudziła co najmniej 20 mln euro, czyli prawie 85 mln zł, a Komisja Europejska nałożyła na Grecję karę w wysokości 415 mln euro (1,75 mld zł).
Sprawa ciągnie się miesiącami, a płatności bezpośrednie dla rolników są wstrzymane lub opóźnione. To rozwścieczyło greckich producentów, którzy wczoraj ponownie wyszli na ulice. Związki zawodowe zapowiadają, że zimą zintensyfikują protesty w skali krajowej. Postulatów jest wiele, a zakończenie afery i wznowienie wypłat to tylko jeden z nich.
Źródło: www.freshplaza.com

