„Przepisy są po to, żeby je obchodzić”, jak mówią niektórzy. Wytyczne, które wprowadziła Mołdawia, są słuszne i dobre, ale stosunkowo łatwo będzie je ominąć. Chodzi o umieszczanie owoców na etykietach.
Zakazać owoców i warzyw na opakowaniach
Czytamy, że rząd Mołdawii zakazał umieszczania owoców i warzyw na opakowaniach czy etykietach jakichkolwiek produktów, które zawierają wyłącznie ich aromaty czy smaki. Producenci od listopada muszą za to w wyraźny i czytelny sposób umieszczać na produktach informacje, że ich wyrób zawiera wyłącznie aromat lub ma smak danego owocu lub warzywa i nie jest z nich wyprodukowany.
Przepisy mają na celu oczywiście dobro konsumenta, który często bywa delikatnie wprowadzany w błąd, a od czasu do czasu wprost okłamywany. Przepisy są genialne w swojej prostocie, ale rzecz jasna nie są pozbawione wad…
Przepisy w teorii można bardzo łatwo obejść. Wystarczy użyć 0,5% koncentratu lub naturalnego aromatu, aby dalej móc zachęcać konsumentów atrakcyjnymi opakowaniami. Z jednej strony minimalnie wzrosłaby cena takiego produktu, ale równocześnie wzrósłby popyt na przetwory. A może określić procentową zawartość naturalnych składników w produktach, żeby móc zamieszczać owoce na opakowaniach? Stąd już tylko krok do biurokratycznego szaleństwa…
Najlepszy przykład? Syrop o smaku malinowym
W Polsce problem również występuje i przykłady moglibyśmy długo wymieniać. Najbardziej znamienitym i szkodliwym przykładem są syropy owocowe. Kierując się etykietą, kupujemy syrop malinowy, czyli zdrowy dodatek do zimowej herbaty. Do tego prawdopodobnie wyprodukowany z polskich owoców…
Prawda bywa daleka od przedniej etykiety… Nierzadko kupujemy syrop o smaku malinowym (ale to doczytamy na etykiecie z tyłu). Zamiast polskich owoców, mamy tani wypełniacz, czyli syrop glukozowo-fruktozowy. W skrajnych przypadkach koncentrat malinowy stanowi znacznie mniej niż 1% ogólnego składu. Jak widać na przykładowej etykiecie, kolor robi się koncentratem z aronii i czarnej marchwi. Prawda jest taka, że nie kupujemy syropu owocowego, tylko dosłownie bombę taniego cukru…
źródło: www.logos-press.md


