Pożar targowiska na Mokotowie
Dwa tygodnie temu na jednym z warszawskich bazarków wybuchł pożar. Mowa o Mokotowie i targowisku przy ulicy Gotarda. W nocy spaliło się 12 budek. Dziś przedsiębiorcy handlują w zgliszczach zniszczonej infrastruktury. Straty co prawda nie są liczone w milionach złotych, ale przeraża coś zupełnie innego.
Po raz kolejny powtarza się doskonale znany scenariusz. Najpierw jest propozycja wykupu gruntu i plany budowy nowych bloków czy biurowców, potem spór z deweloperem lub spółdzielnią mieszkaniową (tak było w tym wypadku), a następnie pożar. Warszawa i inne duże polskie miasta znają dziesiątki takich sytuacji...
Warszawiacy chcą bazarków
Przy tego typu historiach razem z małymi przedsiębiorcami w obronie targowiska stają również mieszkańcy Warszawy. Tak samo jest w tym przypadku. Pomimo wszechobecnych marketów także w Polsce obserwujemy „renesans targowisk”. Wspieranie trendu jest również w interesie sadowników.
Tytułowe miejsca to nieodłączne ogniwo klasycznego łańcucha dostaw płodów rolnych. Jest to również najbardziej sprawny i wydajny sposób ich logistyki. Rolnik > rynek hurtowy > targowisko/sklepik > konsument. Z drugiej strony, im mniej targowisk tym mniejsze znacznie rynków hurtowych, które dają rolnikom i sadownikom najbardziej wolnorynkowy mechanizm kształtowania cen.
źródło: www.polsatnews.pl

