Nie powinno być dla nikogo zaskoczeniem, że po sezonie cen powyżej 1,00 zł/kg popyt na drzewka odmian sokowych jest rekordowy. Jednak kontraktacja to nie tylko odmiany z grupy RE, ale także Pinova. Są jeszcze odmiany polskiej hodowli.
Duży popyt na drzewka odmian z grupy RE
– Zamówienia, a co za tym idzie produkcja drzewek sokowych odmian jabłoni, powoli odbudowują się po pandemii. W trakcie Covid-u zmniejszyliśmy produkcję. Teraz moi partnerzy, czyli Austria Juice, znów powoli zwiększają zamówienia – opowiada nam Piotr Machaj, właściciel szkółki z powiatu skierniewickiego.
Jak dodaje, nie są to jeszcze ilości ze szczytowych lat produkcji, kiedy jego firma miała zlecenia na 150 tysięcy drzewek rocznie. Teraz zamówienia są równe połowie tego, około 70 tysięcy. Jednak patrząc na tegoroczne ceny skupu, produkcja w przyszłym roku najprawdopodobniej wzrośnie.
Po tym sezonie szkółkarz ma znacznie więcej telefonów z zapytaniami o dostępność drzewek. Jednak podkreśla, że nie nie jest to „luźna” produkcja i sprzedaż. Produkuje licencjonowane odmiany na określone zamówienie. Jej wielkość zależy od tego, ilu jest chętnych sadowników do założenia sadów, z których owoce zostaną zakontraktowane do przetwórstwa.
Pinova i inne odmiany
Jak wiemy, rynek cały czas zmienia się. Zmieniają się także globalne preferencje konsumentów względem soków. Okazuje się, że dawny wyznacznik popytu na koncentrat w zależności od kwasowości powoli zmienia się. Dlatego zleceniodawcy naszego rozmówcy planują także wprowadzić do systemu kontraktacji odmianę Pinova. – To nie tylko moje zdanie, ale zdecydowanie największą zaletą Pinovy na silniej rosnących podkładkach jest coroczne, obfite owocowanie i zdrowotność drzewa – wyjaśnia.
Ponadto do produkcji będą wprowadzone również drzewka na podkładce P14. Charakteryzuje się ona mniejszą siłą wzrostu niż MM106, ale za to ma znacznie silniej rozwinięty system korzeniowy. Cel? Sad bez konstrukcji wspierającej, czyli niższe koszty.
– Oprócz odmian z grupy RE mamy jeszcze trzy odmiany z hodowli Instytutu Ogrodnictwa w Skierniewicach, które nie są kwaśne. Nadają się na rynek deserowy, ale dobrze sprawdzą się również w produkcji soków. Są to: Melfree, Free Redstar i Gold Millenium – dodaje pan Piotr.
Podział produkcji
– Cały czas mamy zamówienia na jeden czy dwa hektary sadu. Jednak widzę, że przybywa sadowników, którzy decydują się na duże, profesjonalne inwestycje. Zamierzają oni produkować tylko jabłka dla przetwórstwa o określonych parametrach. Jeśli trend utrzyma się, to jesteśmy na dobrej drodze do stopniowego podziału produkcji jabłek w Polsce na deserową i przemysłową, lecz i tak podział ten raczej nie będzie całkowity – wyjaśnia P. Machaj.
W jego opinii jeszcze przez wiele lat na rynku będą funkcjonowali dwuzawodowcy, którzy w zależności od sezonu skierują swoje owoce na jeden lub drugi kanał sprzedaży. Wspomniane wyżej trzy odmiany krajowej hodowli mogą być dla nich dobrym wyborem.


