Wczorajsze opady deszczu cieszą, ale to nadal za mało. W sadach bez nawodnienia wzrost owoców zatrzymał się, a 3 litry wody na każdy metr kwadratowy nie poprawiły wigoru drzew. Nadal czekamy na każdą kroplę...
Z punktu widzenia panującej suszy wczorajsze symboliczne opady aż tak nie cieszą sadowników. Sumy z ostatnich 48 godzin najczęściej nie przekraczają 4 litrów wody na metr kwadratowy, choć są wyjątki. Drzewa cierpią, a w nienawadnianych sadach sytuacja bywa naprawdę dramatyczna.
Tam, gdzie nie ma systemów nawodnienia, wzrost owoców zatrzymał się. Dotyczy to również drzew, na których jeszcze dominuje zielony kolor. Doradcy komentują, że w takich sytuacjach nawet po intensywnych opadach, owoce nie wznowią już wzrostu. To z pewnością przełoży się na finalne plony, które w skali kraju zapewne będą nieco niższe od prognoz.
Z kolei w sadach nawadnianych opady w nieco większym stopniu poprawiają wigor drzew. W prognozach na piątek widzimy burze. Te, jak wiemy, mają charakter lokalny, ale dziś liczy się dosłownie kropla.
W zagłębiu grójeckim spadło wczoraj od 1,5 do 4,0 mm deszczu. Największe powody do radości mają zdecydowanie sadownicy z okolic Warki. Suma opadu na stacjach meteo w Magierowej Woli, Potyczy czy Piasecznie wyniosła od 12 do 14 mm. W pozostałych zagłębiach produkcji sadowniczej suma opadów z ostatnich 48 godzin wynosi:
- Powiśle lubelskie / 0,2 - 0,8 mm
- Zagłębie sandomierskie / 0,5 - 2,5 mm
- Rejon Sompolna – bez opadów
- Rejon Białośliwia – bez opadów

