Spotykamy się z opiniami, że mały sekator z wbudowaną baterią oznacza więcej cięć na każdym drzewku względem sekatora dwuręcznego. Jaka jest Wasza opinia w tej kwestii?
Cięcie zimowe krótkim, kompaktowym sekatorem elektrycznym sprawia, że musimy pracować bliżej każdego drzewka. Jest to naturalna kolej rzeczy, ponieważ miejsca każdego cięcia musimy przecież dosięgnąć ręką. Inaczej jest w przypadku sekatora dwuręcznego, gdzie mamy znacznie większy zasięg - 50, 60, czy 80 cm.
W efekcie widzimy obszar pracy z bliska, co w pewnym sensie wymusza większą liczbę cięć i detali. Nasi rozmówcy zauważają, że będąc pół metra od przewodnika widzą więcej elementów koniecznych do usunięcia. Dodatkowo pomaga w tym brak przewodu do baterii. Oczywiście, wszystko zależy to od osobistych preferencji sadownika.
Więcej detali podczas cięcia zimowego jest pożądane przy wybranych odmianach jabłoni, na przykład na Gali oraz gruszy Konferencji. Więcej „kliknięć”, czyli skróceń jednorocznych pędów, skuteczniej wyhamuje wzrost odmian silniej rosnących, na przykład Alwy czy Boskoopa.
Teoretycznie te same schematy powinniśmy zauważać przy pracy tradycyjnym jednoręcznym sekatorem. Niestety w praktyce nie mamy tyle siły w jednej ręce, aby ciąć gałęzie o średnicy powyżej 20 mm. „Elektryk” niewątpliwie w tym pomaga.

