Raczej piły niż sekatory
Marki STIHL nie trzeba nikomu przedstawiać. Zapewne w większości gospodarstw sadowniczych znajdziemy ich starszą lub nowszą pilarkę spalinową. Od kilku lat firma oferuje także sekatory i piłki elektryczne. W pierwszym przypadku są to kompaktowe narzędzia z baterią w obudowie. Pomimo rozpoznawalności marki nie są aż tak popularne jak inne rozwiązania. Jeśli chodzi o sady, to zdecydowanie częściej spotkamy w nich piłki elektryczne używane do czyszczenia wszelkiego rodzaju zgorzeli.
Dwie nowości na „sekatorowym” rynku
W tym miejscu warto powiedzieć o dwóch premierowych urządzeniach, które być może zwiększą obecność marki w polskich sadach. Mówimy o cięciu zimowym, a nie o karczowaniu. Są to dwa sekatory elektryczne z baterią zaczepianą do paska lub noszoną w szelkach.
Mniejszym urządzeniem (STIHL ASA 130) utniemy gałęzie do 35 mm średnicy. Pracuje ono na napięciu 36 V i waży 900 gramów. Większy model (STIHL ASA 140) poradzi sobie z gałęziami do 45 mm. Pracuje na tym samym napięciu, ale waży 1,2 kg. Oba urządzenia posiadają też małe ekrany LCD informujące o podstawowych parametrach pracy. W obu przypadkach producent szczyci się taką samą mocą i prędkością pracy niezależnie od stopnia naładowania akumulatora. Ceny u dealera w zagłębiu grójeckim to kolejno 3100 i 3900 zł, ale…
System baterii
Niestety, do sekatorów musimy dokupić baterie i ładowarki, których nie ma w zestawie. Jeśli ktoś ma już narzędzia pracujące w tym systemie ogniw, to nie ma problemu. Jeśli nie, to czeka go większy wydatek. Tak do sprzedaży i produkcji podchodzi wielu producentów, jak Makita, Milwaukee czy DeWalt.
Bateria o pojemności 4,8 Ah kosztuje 1000 zł. Większa bateria o pojemności 7,2 Ah kosztuje 1500 zł. To jeszcze nie koniec – do tego potrzebujemy ładowarkę, kolejne 220 zł.
Zatem kompletny zestaw (ASA 130) będzie kosztował około: 3100 zł + 1000 zł/1500 zł + 220 zł = 4320 zł/4820 zł.
Większy sekator (ASA 140) będzie kosztował: 3900 zł + 1000 zł/1500 zł + 220 zł = 5120 zł/5620 zł.

