Plantatorzy powinni wiedzieć, że czarne porzeczki w Niemczech skupowane są po niemal dwukrotnie wyższych cenach niż w Polsce. Niestety, wydaje się, że mamy do czynienia z próbą manipulacji rynkiem...
Sytuacja na rynku porzeczek czarnych jest bardzo trudna. Przymrozki i susza doprowadziły do niskiej wydajności z hektara. Niskie są także ceny skupu. Część zakładów skupuje, a raczej odbiera owoce, bez ceny. Ale to nie koniec problemów. Okazuje się, że największe zakłady przetwórcze planują rozpoczęcie tłoczenia z dużym opóźnieniem w stosunku do zbiorów.
Zostaliśmy poinformowani przez dostawców, że największe zakłady przetwórcze planują rozpoczęcie skupu porzeczek na tłoczenie dopiero około 15 lipca. Jak przekonują plantatorzy, do tego momentu duży procent owoców będzie już pod krzewami. Winna jest przede wszystkim susza. Ponadto należy pamiętać, że niższe plonowanie oznacza równocześnie szybsze dojrzewanie owoców. Tak jest w tym sezonie.
Jeśli faktycznie tak się stanie, to opisane działanie będzie miało jeszcze jeden negatywny skutek. Mniejsze zakłady nie będą w stanie na bieżąco odebrać owoców, a więc na rynku zrobi się „tłoczno”. Nie trzeba wyjaśniać, która strona transakcji zyska na takiej sytuacji...
Kolejni eksperci z branży przyznają, że może to być świetna okazja do zarobku dla spekulantów posiadających duże obiekty, w których zmagazynują owoce. Obecnie skupowane są po około 2,00 - 2,40 zł za kilogram. Niewykluczone, że za około dwa tygodnie cena będzie dwukrotnie wyższa.
Ceny lokalne czy globalne?
Równocześnie z polskimi, rozpoczynają się zbiory porzeczek w Niemczech. Jednak tamtejszy producent otrzymuje za swoje owoce znacznie wyższe ceny. Plantatorzy za Odrą sprzedają czarne porzeczki najczęściej po 0,80 eur/kg, czyli po 3,58 zł/kg. Pomimo faktu, że jesteśmy kluczowym producentem gatunku w Europie to nie przekłada się to na korzystną sytuację producentów porzeczek w Polsce.
Przedstawiciele zakładów wielokrotnie i co roku informują, że ceny skupu poszczególnych gatunków owoców, tak jak i produktów przetworzonych, kształtują się na poziomie europejskim lub globalnym. Te same firmy są jednak w stanie zapłacić za te same owoce dwukrotnie wyższą cenę w innym kraju. Być może to niemieccy plantatorzy nie godzą się na sprzedaż po niższych cenach? Być może dominacja zakładów przetwórczych jest tak znacząca jedynie w Polsce?

