Borówki w lutym zdrożeją?
Dostawy borówek z Peru są już coraz mniejsze, a głównym dostawcą owoców do Europy w styczniu i lutym co roku było Chile. Problem obecnie polega na tym, że zbiory w Chile skończą się mniej więcej trzy tygodnie wcześniej, niż pierwotnie zakładano. Chociaż to kilkanaście tysięcy kilometrów od nas, to i tak odczujemy efekty wcześniejszego zakończenia sezonu. Duzi importerzy nie mają wątpliwości, że już w drugiej dekadzie lutego ceny wyraźnie wzrosną.
Zresztą już dziś na rynkach hurtowych jest nieco drożej niż przed rokiem. Na rynku w Broniszach za importowane borówki trzeba zapłacić od 50 do 65 zł/kg. Przed rokiem był to przedział od 40 do 55 zł/kg.
Fatalna pogoda w Hiszpanii i Maroku
To nie koniec. Są tacy, którzy twierdzą, że wzrosty będą bardzo znaczące czy wręcz spektakularne. Dlaczego? Wszystko przez pogodę w Maroku i w Hiszpanii. Sztormy, ulewne deszcze, podtopienia i niskie temperatury – wszystko to sprawia, że podaż owoców jest znacznie niższa niż w przeszłości o tej samej porze. Do tego dochodzą zniszczenia części upraw i infrastruktury.
Wszystko wskazuje na to, że importerów, hurtowników i przede wszystkim konsumentów w Europie czekają wyższe ceny i być może krótkie niedobory. Wcześniej skończą się dostawy z Ameryki Południowej, a równocześnie dostawy borówek europejskich i marokańskich będą znacznie mniejsze. Nie trzeba być wybitnym analitykiem, żeby przewidzieć, co się stanie. Przy porównywalnym popycie rok do roku, ceny po prostu muszą wzrosnąć…
Czy to wpłynie na handel krajowymi owocami? Zdecydowanie nie. Mamy luty, a większe ilości polskich owoców trafią na rynek dopiero w lipcu. Gdyby niedobory i wysokie ceny dotyczyły maja i czerwca, wówczas moglibyśmy prognozować wyższy popyt na polskie borówki. Dziś ewentualne wzrosty najbardziej odczuje „zimowy konsument” borówek.
Źródło: www.blueberriesconsulting.com

