Niebieskich owoców na krzewach zostało już niewiele. Gdzieniegdzie można jeszcze spotkać Aurorę, ale to mniejszość. Na większości plantacji najważniejsze jest już przygotowanie roślin do zimy. Nie wszędzie przebiega ono jednak tak, jak powinno. Są miejsca, gdzie pojawia się wtórny wzrost, są też plantacje, na których zostało trochę niezebranych owoców. Nadal możemy spotkać również szkodniki. Póki co jest jeszcze ciepło. Ma się ochłodzić, ale nawet po ochłodzeniu temperatury w ciągu dnia nadal będą sięgały kilkunastu stopni. Mamy więc jeszcze czas na wykonanie kilku zabiegów.
Cynk i bor warto uzupełnić miedzią
Jeżeli chodzi o odżywianie krzewów, standardowe jesienne zabiegi cynkiem i borem proponuję wzbogacić o produkty zawierające aktywną miedź. Szczególnie dotyczy to kwater, gdzie pojawiają się problemy z bakteriozami, między innymi na Duke’u. Do takich mieszanek można wykorzystać Cobre. Produkty miedziowe mają teraz jeszcze jedną zaletę. Ich zastosowanie będzie również delikatnie hamowało dalszy wzrost roślin.
Teraz odradzam azot
Odradzam natomiast intensywne nawożenie doglebowe nawozami wieloskładnikowymi, a zdarza się, że jest ono jeszcze proponowane. Podawanie w tym momencie azotu jest bezzasadne. Przy najbliższych opadach deszczu możemy w ten sposób ponownie zastymulować wzrost wegetatywny. Jeżeli chcemy jeszcze nawozić rośliny, zalecam niewielkie dawki nawozów fosforowo-potasowych podawanych przez fertygację. Szczególnie zależy nam teraz na potasie, który ma znaczenie przy drewnieniu pędów.
Wody również nie podajemy dużo. Tylko tyle, żeby rośliny miały odpowiednie warunki. Przy takiej ilości wody niewielka dawka nawozów do fertygacji może jeszcze zostać podana i będzie działała w kierunku wygaszania wzrostu.
Można jeszcze pomyśleć o wapniu
Jeżeli jest czas, można również podać nawozy wapniowe, bo w borówce zazwyczaj jest mało wapnia. Może być to fertygacja, ale jeszcze przed opadnięciem liści można również zastosować posypowo siarczan wapnia. Nawóz trafi wtedy na glebę, zostanie przykryty opadającymi liśćmi i przez okres jesienno-zimowy będzie się stopniowo rozpuszczał, dostarczając wapnia do gleby.
Jeżeli natomiast chodzi o samo wygaszanie wzrostu, wielu plantatorów próbuje stosować różnego rodzaju produkty, które mają ten proces przyspieszyć. Tak jak przez fertygację, również dolistnie można podawać nawozy potasowe bez azotu. Wspomniane wcześniej produkty miedziowe także będą delikatnie ograniczały wzrost.
Mszyce i miseczniki jeszcze są na liściach
Nie jest też za późno na ograniczanie szkodników, które nadal znajdują się na liściach. Dotyczy to między innymi mszyc i miseczników. Kiedy pojawi się słoneczne okienko, można jeszcze zastosować Siltac.
Z drugiej strony zapowiadana jest zmiana pogody. Trochę już popadało, więc gleba złapała wilgoć, a nadal ma odpowiednią temperaturę do stosowania produktów mikrobiologicznych. Możemy wykorzystać produkty zawierające grzyby entomopatogeniczne, takie jak Beauveria czy Metarhizium (np. Metacide Plus). Tworzą one w glebie warunki niekorzystne dla bytowania między innymi pędraków i innych larw chrząszczy. Na plantacjach bogato ściółkowanych materiałem organicznym takich szkodników potrafi być dużo, dlatego jesienne zabiegi można jeszcze wykonać.
