Nawożenie jesienią? Najpierw analiza gleby
Są rzeczy, które możemy robić na oko, a są takie, których raczej nie wypada. Jesień to właśnie moment, kiedy powinniśmy się nad tym zastanowić. Co jeszcze możemy zrobić, żeby pomóc naszym uprawom przygotować się do zimy, a jednocześnie stworzyć dobre warunki na kolejny sezon?
Przede wszystkim powinniśmy zajrzeć w glebę. Dotyczy to zarówno truskawek i malin, jak i innych wieloletnich upraw sadowniczych. To dobry moment na wykonanie analizy gleby, najlepiej metodą ogrodniczą. Dlaczego właśnie tą metodą? Ponieważ oprócz zawartości przyswajalnego fosforu, potasu i magnezu otrzymamy również informację o zawartości przyswajalnych form wapnia. A to pozwoli nam znacznie lepiej zaplanować nawożenie.
Na podstawie wyników możemy zdecydować o zastosowaniu nawozów prostych, uzupełniając fosfor, potas czy magnez. Jeżeli konieczna będzie regulacja pH, będziemy się kierowali przede wszystkim ku nawozom wapniowym na bazie kredy. I właśnie te działania powinniśmy wykonywać precyzyjnie. Bez analizy trudno przecież stwierdzić, których składników rzeczywiście brakuje i ile powinniśmy ich dostarczyć.
Siarczan wapnia nie podnosi pH. Możemy go stosować bardziej rutynowo
A co możemy robić na oko? Myślę, że w warunkach polskiego klimatu, jeżeli nie mamy plantacji na glebach z wapiennym podglebiem, czyli na przykład na rędzinach, możemy co roku stosować stosunkowo niewielkie ilości siarczanu wapnia. Mówimy tutaj o dawkach rzędu 500–600 kg na hektar. Dlaczego akurat siarczan wapnia? Ponieważ nie podnosi pH gleby, a jednocześnie dostarcza wapnia i siarki. Jesienią, przy odpowiedniej wilgotności, nawóz będzie się stopniowo rozpuszczał, uwalniając składniki do gleby. Nie zapominajmy również o siarce. Jest ona ważna dla funkcjonowania mikroorganizmów glebowych i przemian azotu, które będą zachodziły w glebie wiosną.
Warto więc rozróżnić dwie kwestie. Regulacja odczynu i uzupełnianie niedoborów składników pokarmowych powinny wynikać z analizy. Natomiast umiarkowane nawożenie siarczanem wapnia możemy na odpowiednich stanowiskach potraktować bardziej zachowawczo, jako element regularnego dbania o zasobność gleby.
Zdrowe sadzonki truskawek, a potem problemy. Co dzieje się w glebie?
Jesienią zwróciłbym również uwagę na produkty mikrobiologiczne. Szczególnie w uprawach jagodowych, gdzie problemy związane z patogenami odglebowymi potrafią być bardzo poważne.
Truskawki i maliny uprawiamy często przez kilka lat na tym samym stanowisku. Przy wieloletnim użytkowaniu gleby może dochodzić do kumulacji patogenów, między innymi sprawców fytoftorozy czy werticiliozy. Ich obecność nie zawsze od razu przekłada się na widoczne objawy. Sam spotykałem się w tym roku z plantacjami truskawek, które zostały założone ze zdrowych, dobrze wyglądających sadzonek. W lipcu i sierpniu rośliny rosły prawidłowo, a we wrześniu zaczynały wypadać. Takie sytuacje przypominają, że problemy mogą ujawnić się dopiero po pewnym czasie. Dlatego warto zadbać o aktywność biologiczną gleby i warunki, w których rozwija się system korzeniowy. Nie powinniśmy odkładać tego wyłącznie na wiosnę.
Gleba jest wilgotna i jeszcze ciepła. Warto wykorzystać ten moment
Mamy końcówkę października, listopad jest tuż przed nami. Na razie nie mamy jeszcze silnych mrozów, za to w glebie jest sporo wilgoci, a jej temperatura nadal pozwala na aktywność mikroorganizmów. To dobry moment, żeby pomyśleć o zastosowaniu produktów mikrobiologicznych, szczególnie na plantacjach jagodowych.
Możemy je podać przez fertygację, dopóki instalacje nawodnieniowe jeszcze pracują, albo zastosować polewowo. Warto również rozważyć wykorzystanie kwasów humusowych, ewentualnie w jednym zabiegu z produktami mikrobiologicznymi, jeżeli pozwalają na to zalecenia dotyczące ich stosowania. Mamy do dyspozycji między innymi produkty zawierające grzyby z rodzaju Trichoderma, takie jak Fidel. Są też preparaty zawierające szerszy kompleks mikroorganizmów glebowych, na przykład ActiSoil.
Ich zastosowanie ma przede wszystkim wspierać aktywność biologiczną gleby i poprawiać dostępność składników pokarmowych. Chodzi między innymi o uwalnianie fosforu i potasu, które znajdują się w glebie, ale pozostają w formach trudniej dostępnych dla roślin.
Wiem, że o tej porze roku nie bardzo chce nam się już wracać na plantacje. Owoce zostały zebrane, sezon dobiega końca i najchętniej odłożylibyśmy kolejne prace do wiosny. Ale mamy jeszcze warunki, które warto wykorzystać. Jeżeli możemy teraz zadbać o glebę i przygotować ją na kolejny sezon, nie odkładajmy wszystkiego na później.
