Popyt jeszcze umiarkowany
Jak wyjaśnia nasz rozmówca, Mateusz Wiadrowski z firmy Grawar, który handuje podłożem od kilku lat, szczyt zainteresowania podłożem popieczarkowym i innymi nawozami naturalnymi przypada zazwyczaj na jesień, czyli październik, oraz na wiosnę, czyli kwiecień i maj. Obecnie zainteresowanie jest na umiarkowanym poziomie. Po pierwsze, wynika to z tego, że sadownicy są jeszcze zajęci cięciem. Po drugie, niepewność w handlu jabłkami wstrzymuje część gospodarstw przed większymi inwestycjami. Dziś podłoże zamawiają głównie większe gospodarstwa sadownicze.
Ceny podobne do ubiegłorocznych
Jeśli chodzi o ceny, są one bardzo zbliżone do tych z ubiegłego roku. Firma Grawar z okolic Warki dostarcza dziś podłoże popieczarkowe w cenie około 1500–2000 zł za naczepę o ładowności 28 ton. Obornik bydlęcy kosztuje około 3000 zł za naczepę. Dla porównania, w marcu 2025 roku za naczepę podłoża popieczarkowego trzeba było zapłacić od 1400 do 1800 zł.
Gdzie sprawdza się najlepiej?
Podłoże po pieczarce najlepiej sprawdza się na glebach lekkich i piaszczystych, ubogich w próchnicę i o niższym pH. Wnosi do gleby materię organiczną (nieraz nawet 40%), wapń, fosfor, potas oraz część azotu. Najczęściej ma odczyn zasadowy, często w granicach pH 7,5–8,0, i bywa też dość zasolone, zwłaszcza jeśli jest świeże.
Trzeba stosować je ostrożnie
Dzięki zastosowaniu podłoża poprawiamy nie tylko zasobność gleby, ale także utrzymujemy lepszą wilgotność w strefie pod koronami drzew. Widać to szczególnie w okresie suszy. Drzewka obsypane podłożem są w dużo lepszej kondycji. Warto jednak stosować je po częściowym przeleżeniu, ponieważ świeże podłoże może być bardziej zasolone. Dotyczy to szczególnie młodych nasadzeń oraz tych sadów, w których chcemy uniknąć zbyt silnej reakcji gleby po aplikacji.

