StoryEditor

Przędziorek owocowiec – presja na starcie sezonu

Data:  15 marzec 2022Autor:
15 marzec 2022

W nadchodzącym sezonie można spodziewać się większej presji ze strony przędziorka owocowca w tych sadach, w których w ubiegłym roku ujawnił się w bardzo dużym nasileniu po kwitnieniu i nie udało się go skutecznie zwalczyć latem.

W nadchodzącym sezonie można spodziewać się większej presji ze strony przędziorka owocowca w tych sadach, w których w ubiegłym roku ujawnił się w bardzo dużym nasileniu po kwitnieniu i nie udało się go skutecznie zwalczyć latem.

Trafić w pogodę i czas

Wynikało to w dużej mierze z faktu, że już wiosną 2021 r. obserwowano na pędach w wielu sadach/kwaterach liczne złoża jaj, a więc dużą presję szkodnika w porównaniu do kilku poprzednich sezonów (w których nie odnotowywano problemów). W okresie pierwszych kilku tygodni wegetacji, w którym powinno się wykonać jeden lub dwa zabiegi zwalczające przędziorka owocowca, niestety zimna, wietrzna i deszczowa pogoda bardzo obniżyła skuteczność prowadzonej ochrony chemicznej, a w wielu przypadkach spowodowała odstąpienie sadowników od tego ważnego zabiegu. Byli więc zmuszeni kontynuować zwalczanie lub je rozpocząć dopiero w dalszej części sezonu. Niestety walka z tym gatunkiem przędziorka po kwitnieniu/latem jest już walką spóźnioną, a w związku z tym bardzo trudną. Wynika to z faktu, że populacja szkodnika jest wtedy bardzo rozbudowana, kilkukrotnie przekraczając próg zagrożenia, występują w niej wszystkie stadia rozwojowe, co wymaga zastosowania odpowiednich akarycydów i lub wykonania przynajmniej dwóch opryskiwań w krótkich odstępach czasu. Ponadto w warunkach wysokiej temperatury w lipcu, sierpniu obserwuje się bardzo dynamiczny rozwój kolejnych pokoleń, a biorąc pod uwagę także pełne ulistnienie drzew (a więc większe utrudnienia z dotarciem cieczy opryskowej na spodnią stronę liści), latem nie udaje się nigdy uzyskać takich efektów zwalczania, jakie są możliwe wiosną – na początku rozwoju populacji. To z kolei wpływa na większą presję szkodnika na starcie kolejnego sezonu. Bardzo uciążliwą konsekwencją utraty kontroli nad przędziorkiem w okresie wzrostu i dojrzewania owoców jest też większe ryzyko składania jaj zimowych w zagłębienia kielichowe i szypułkowe jabłek, co znacznie obniża ich wartość handlową. Trzeba więc wyciągnąć wnioski z minionego sezonu, aby przygotować właściwą strategię zwalczania przędziorków w najbliższym roku i uniknąć tych bardzo szkodliwych konsekwencji.


fot. Larwy przędziorka owocowca wylęgają się w okresie zielonego/różowego pąka jabłoni, a w warunkach ciepłej pogody wiosną, rozwijają się dynamicznie i już w okresie kwitnienia można często zaobserwować liście z objawami żerowania szkodnika

Przede wszystkim lustracje

Punktem wyjścia do walki z przędziorkiem powinny być obowiązkowe lustracje i ocena wyjściowego zagrożenia (a więc określenie obecności i wielkości złóż jaj zimowych) w każdym sadzie /kwaterze. Szkodnik jest nieprzewidywalny, dlatego niewykonanie lustracji pędów na początku każdego sezonu zawsze oznacza podjęcie ryzyka. Przy dużej presji szkodnika, konieczne jest wykonanie przed kwitnieniem jednego, a bywa, że często nawet dwóch zabiegów. Trzeba mieć także świadomość, że w warunkach dużego zagrożenia, każdy błąd w ochronie/najmniejsze niedopatrzenie może oznaczać łatwą utratę kontroli nad szkodnikiem i jego dynamiczny rozwój w dalszej części sezonu. Najlepiej na przedwiośniu, zanim rozpoczną się pierwsze zabiegi ochrony, trzeba zebrać z każdej kwatery (1 próba z pow. do 5 ha) po 40 sztuk 2–3-letnich gałęzi, po jednej z drzewa, starając się przejść wzdłuż i w poprzek poszczególnych kwater, nie omijając żadnej odmiany. Przy dużej presji szkodnika, jaja widać już podczas cięcia zimowego drzew i wówczas nie ma potrzeby wykonywania dodatkowej lustracji. Zwracam uwagę na ważny szczegół dotyczący zbieranych pędów – dlatego, że wielokrotnie otrzymywałam od sadownika do lustracji próby pędów, np. zbyt gładkie albo zebrane z zewnętrznej części korony. Niestety taki materiał nie pokazuje faktycznego zagrożenia. Krótkopędy na których przędziorek najchętniej składa jaja są pokarbowane (jaja są bowiem najczęściej składane w grupach w zakamarkach kory, szukamy ich wokół pąków i na dolnej stronie gałęzi) i powinny być zebrane z wnętrza korony – blisko przewodnika. Presja bardzo silna czy silna jest wówczas, jeśli na gałązkach czerwone plamki złożone z jaj mają średnicę większą niż 1 cm lub mieszczą się w zakresie od 0,5 do 1 cm. Oznacza to konieczność zaplanowania zwalczania przed kwitnieniem 1 lub 2 razy w zależności od skuteczności pierwszej aplikacji. Z kolei przy presji umiarkowanej, kiedy grupy jaj mają średnicę do 0,5 cm, można poczekać do różowego pąka i ponownie sprawdzić zagrożenie (tym razem przeglądając po jednej rozetce liściowo-kwiatowej zbieranych z 40 drzew, również ze środka korony). W sytuacji stwierdzenia średnio 3 i więcej form ruchomych czyli larw i osobników dorosłych na 1 liść, trzeba zaplanować zabieg jednym z akarycydów tuż przed kwitnieniem. Sadownicy mają do dyspozycji preparaty działające mechanicznie: oleje parafinowe, preparaty silikonowe, a także preparat na bazie oleju z lnianki i/ lub akarycydy.


fot. Zbierając pędy do lustracji pod kątem jaj przędziorka wybierajmy te pokarbowane z wnętrza koron – bliska pnia

Oleje parafinowe

Niektórzy sadownicy co roku planują zabieg olejem wiosną, nie wykonując czasochłonnych lustracji pod kątem przędziorka owocowca, kierują się bowiem tym, że oleje przy okazji zwalczają/ograniczają także mszycę jabłoniową, skorupika czy tarcznika (ten ostatni nie występuje wprawdzie powszechnie w Polsce, tylko w niektórych rejonach). Inni od lat przeprowadzają lustracje i wówczas zabieg olejem wykonują tylko w tych kwaterach, w których jest on w pełni zasadny (zabieg ten jest bowiem dla wielu sadowników dość kłopotliwy i oznacza dodatkowe koszty ochrony, które nie zawsze są konieczne). W sadach/kwaterach, w których jest duże zagrożenie ze strony przędziorka owocowca, a w których jednocześnie był zaintrodukowany dobroczynek gruszowy (lub był on spotykany w kwaterach, w których od lat nie aplikowano pyretroidów czy chloropiryfosu), zabieg olejem jest niewątpliwie najlepszym rozwiązaniem. Oleje są bowiem bezpieczne dla tego sprzymierzeńca sadownika, a jednocześnie mogą być bardzo skuteczne, jeśli uda się spełnić wszystkie wymogi aplikacji. Ponadto zabieg ten wykonujemy najwcześniej w sezonie (bo już w fazie mysiego ucha/początek zielonego pąka) i jeśli nie spełni on oczekiwań, np. z powodu niekorzystnych warunków pogody, zdążymy jeszcze przed kwitnieniem wykonać ważny zabieg uzupełniający (wówczas wybieramy np. jeden z zalecanych akarycydów – aplikacja akarycydem solo lub wybraną mieszaniną dwóch).

Fot. Liście zniszczone przez przędziorka owocowca latem – żółkną, brązowieją, stają się matowe, co powoduje wielorakie konsekwencje dla kondycji drzew i przyszłych plonów

Warunki atmosferyczne

O skuteczności zabiegu olejem i jego bezpieczeństwie dla młodej tkanki drzew decyduje spełnienie kilku ważnych warunków. Jednym z tych najważniejszych jest stabilna i ściśle określona pogoda w trakcie aplikacji olejów a także 1–2 dni przed i 2–3 dni po jej zakończeniu (dlatego zabieg olejem jest tak trudny do wykonania w niektórych sezonach o bardzo zmiennej i dynamicznej pogodzie, a niejednokrotnie zdarza się, że właśnie zła pogoda jest jedynym powodem odstąpienia od tego ważnego zabiegu). Optymalna temperatura w trakcie aplikacji i po niej to przynajmniej 5–10°C, ponadto niewskazane są przymrozki przed i po aplikacji (uzyskamy wówczas gorsze efekty). Kolejny wymagany warunek to suche drzewa w trakcie zabiegu, niewskazane jest też wystąpienie deszczu lub rosy krótko po aplikacji, np. 2–3 godziny później (co może się zdarzyć, jeśli wykonujemy ją przed wieczorem). Zwracajmy też uwagę na wiatr, gdyż ten może mieć zły wpływ na dobre pokrycie drzew cieczą opryskową. Dlatego śledzenie prognoz pogody jest tu kluczowe.

Odpowiednia faza rozwojowa

Zabieg powinien być ponadto przeprowadzony w ściśle określonej fazie rozwojowej drzew – pomiędzy mysim uchem a początkiem zielonego pąka na odmianach Idared, Ligol (na odmianie Gloster – będzie to mysie uszko) i jednocześnie w krótkim okresie, optymalnym pod względem rozwoju szkodnika. Wymagane jest, aby jaja były tuż przed wylęganiem się larw lub najpóźniej na jego początku (co najczęściej zbiega się właśnie ze wspomnianą wcześniej fazą rozwojową drzew). Oleje dokładnie pokrywając jaja, utrudniają wówczas oddychanie embrionów, co uniemożliwia ich dalszy rozwój i w konsekwencji wylęgi larw. Preparaty olejowe niszczą też te pierwsze najmłodsze larwy. Wykonanie aplikacji za wcześnie albo za późno oznacza w obu przypadkach ryzyko obniżonej efektywności zabiegu, a dodatkowo w sytuacji zbytniego opóźnienia – także ryzyko fitotoksyczności dla młodych tkanek. I najtrudniejsze jest właśnie zgranie krótkiego terminu optymalnego zarówno pod względem rozwoju drzew i szkodnika z prognozami pogody. Podejmując decyzję w tym zakresie warto więc korzystać z komunikatów firm doradczych, które przeprowadzają dokładną analizę tych wszystkich czynników i typują optymalny czas na zabieg. Jeśli jednak pogoda uniemożliwi wykonanie zabiegu w terminie do zielonego pąka, a w prognozach będą zapowiedzi poprawy pogody, wówczas warto rozważyć jeszcze możliwość przesunięcia terminu zabiegu olejem o kilka dni – do początku różowego pąka (na większości odmian), ale wówczas oleje aplikujemy w niższej dawce – 50% tej zalecanej, w mieszaninie z akarycydem Nissorun Strong 250 SC (także w dawce obniżonej o połowę).

Technika zabiegu

Kolejnymi wymaganymi warunkami skuteczności zabiegu są: dawka preparatów olejowych i techniczne aspekty aplikacji. Rejestrację mają następujące środki: Catane 800 EC/Treol 770 EC/ Akarol 770 EC w stężeniu 1,5%, koniecznie w dużej ilości cieczy roboczej – 1000–1500 l/ha. Bardzo ważne jest bowiem dokładne pokrycie drzew cieczą opryskową, która powinna dotrzeć do każdego zakamarka kory, gdzie najchętniej składane są jaja. Stąd wskazane jest nawet dwukrotne naniesienie oleju na każdy rząd, przejeżdżając opryskiwaczem z dwóch przeciwnych kierunków (w dużych gospodarstwach wpływa to wprawdzie na znaczne wydłużenie czasu potrzebnego na wykonanie za[1]biegu olejem, jednak gwarantuje jego najwyższą efektywność).

Uwaga na fitotoksyczność!

Olej w kombinacji z niektórymi fungicydami może powodować uszkodzenia młodej tkanki drzew, gdy te będą stosowane w terminie na krótko przed lub po zabiegu olejowym. I tak najdłuższa przerwa, bo nawet około tygodnia, jest wymagana dla fungicydów opartych na kaptanie, nieco krótsza, bo czterodniowa – dla preparatów siarkowych, a najkrótsza dla dodyny i ditianonu – tylko 1 dzień (dlatego może lepiej zrezygnować z kaptanu przed kwitnieniem, a wybrać w tym okresie ditianon). Z tego względu trzeba dobrze przemyśleć ochronę chemiczną przed i po aplikacji oleju, śledząc na bieżąco prognozy pogody. Wielu sadowników kilkukrotnie wiosną stosuje preparaty siarkowe w walce z mączniakiem prawdziwym jabłoni, a przy okazji siarka stwarza bardzo niekorzystne środowisko dla przędziorków i pordzewiaczy, co znacząco ogranicza presję z ich strony. Wówczas planując oleje, pamiętajmy o zachowaniu tej wymaganej przynajmniej 4-dniowej przerwy, bo w innym przypadku podejmujemy duże ryzyko wystąpienia fitotoksyczności na zielonej młodej tkance drzew. Oleje można jednak mieszać z niektórymi preparatami: np. miedziowymi, tymi z acetamiprydem, pyretroidami czy Teppeki, inni łączą w jednym zabiegu trzy produkty, np. olej parafinowy + produkt miedziowy + pyretroid. Niektóre odmiany, np. Golden Delicious i Braeburn są bardziej wrażliwe na zabieg olejem i nie powinny być opryskiwane po pojawieniu się liści.

Rozwiązania zastępujące lub uzupełniające

Po zastosowaniu oleju i stwierdzeniu słabej skuteczności, konieczny będzie, najlepiej jeszcze przed kwitnieniem, zabieg uzupełniający, np. akarycydem (po akarycydy sięgamy także w sytuacji rezygnacji z zabiegu olejem). Na początku wylęgania się larw z jaj zimowych (zielony pąk kwiatowy) można sięgnąć po Apollo 500 SC, Nissorun Strong 250 SC lub Zoom 110 SC (ten ostatni stosujemy tylko do 1 sierpnia 2022 r.). Z kolei nieco później, bo w fazie różowego pąka kwiatowego, czyli na 2–3 dni przed kwitnieniem, sadownik może sięgnąć po akarycydy polecane na bardziej zaawansowany etap rozwoju przędziorka: Ortus 05 SC – działa na wszystkie stadia ruchome szkodnika (uwaga, Amarant 05 SC – został wycofany) lub Kanemite 150 SC (w tym przypadku aplikacja powinna być wykonana przy poziomie minimum 20% wylęgniętych larw).

Szczególnie przy dużej presji szkodnika ważne są szczegóły dotyczące aplikacji akarycydów – działają one najlepiej w temperaturze minimum 15°C, wyższej wilgotności powietrza (>60%), koniecznie z adiuwantem i w większej niż standardowa ilości cieczy roboczej (a więc nie mniej niż 750 l cieczy/ha). W Programie Ochrony Roślin Sadowniczych na 2022 r. dostępne są także inne rozwiązania niechemiczne. Są to preparaty silikonowe: Next Pro, K-PAK, Siltac EC a także Emulpar 940 EC (na bazie oleju z lnianki), polecane do zwalczania form zimujących szkodnika, najlepiej w okresie wylęgania się larw. Jednak z uwagi na możliwość wystąpienia fitotoksyczności – zarówno na liściach jak i owocach, trzy pierwsze należy stosować w ściśle określonych warunkach pogody (umożliwiających szybkie obsychanie cieczy roboczej), przestrzegając w tym zakresie zaleceń etykiet lub zostawić je na czas po kwitnieniu. Jeśli przeprowadzimy skutecznie zwalczanie przędziorka owocowca wiosną, najczęściej nie wymaga on już dalszych zabiegów w sezonie (biorąc pod uwagę obecność w sadzie np. dobroczynka gruszowego i innych pożytecznych, które będą trzymały populację na poziomie, nie wymagającym już stosowania zabiegów chemicznych). Sadownikom pozostaje jeszcze jednak ocena zagrożenia ze strony przędziorka chmielowca i pordzewiaczy (zabiegi olejami nie ograniczają tych gatunków) w zagrożonych sadach/kwaterach konieczne jest rozpoczęcie ich zwalczania najlepiej krótko po kwitnieniu (w pierwszym dobrym okienku pogodowym po opadnięciu płatków kwiatowych). Zabiegi te będą przy okazji oddziaływały ograniczająco również na przędziorka owocowca, pod warunkiem, że jego populacja została ograniczona przed kwitnieniem.

Barbara Błaszczyńska doradca sadowniczy, Agrosimex
23. kwiecień 2026 15:16