Podobnie jak w poprzednim sezonie o tej porze, tak i teraz w sadach gruszowych pojawia się bardzo dużo brązowiejących, suchych liści. Mam wrażenie, że w tym sezonie nasilenie jest nawet większe. Oczywiście od razu pojawia się pytanie: czy to Pseudomonas? Jeżeli jednak objawy zaczynają się wewnątrz korony, od strony pnia, a równocześnie mamy suszę, niską wilgotność powietrza i wiatr, przyczyny trzeba szukać przede wszystkim w warunkach wodnych. W takich sadach problem wynika z niedoboru wody lub zbyt niskiej wilgotności powietrza w stosunku do potrzeb drzew.
Grusza na pigwie mocno reaguje na niedobór wody
Musimy pamiętać, że grusza, szczególnie uszlachetniana na pigwie, jest bardzo wrażliwa na niedobór wody. Co ważne, problem nie zawsze musi wynikać z tego, że w glebie w ogóle nie ma wody. Przy niskiej wilgotności powietrza drzewo intensywnie transpiruje, a system korzeniowy nie zawsze jest w stanie pobrać odpowiednią ilość wody, żeby zrekompensować te straty. Wtedy właśnie zaczynamy obserwować brązowienie liści.
Oczywiście skala tego zjawiska będzie różna w zależności od sadu. Znaczenie ma jakość gleby, dostępność wody, ale bardzo dużo zależy również od wilgotności powietrza. Szczególnie trudna sytuacja pojawia się wtedy, gdy niska wilgotność łączy się z wiatrem. W takich warunkach efekt brązowienia liści jeszcze się nasila.
W tym sezonie walczymy także o rozmiar gruszek
Chciałbym jednak zaznaczyć, że zamierające liście nie oznaczają tylko defektów wizualnych. W tym roku cały czas mówimy o zbyt małym rozmiarze gruszek. Jeżeli dodatkowo zaczynają nam brązowieć liście, ograniczenie wzrostu owoców może być jeszcze większe. Dlatego trzeba zadbać przede wszystkim o poprawę dostępu do wody.
Nawadnianie nadkoronowe daje bardzo dobry efekt
Jednym z najlepszych rozwiązań w takiej sytuacji jest nawadnianie nadkoronowe. W godzinach południowych można uruchomić je na dwie–trzy godziny. Możemy wykorzystać zraszacze pełnoobrotowe albo flippery. Tutaj nie chodzi tylko o samo dostarczanie wody, ale również o zwiększenie wilgotności powietrza w obrębie korony i zwilżanie drzew. W sadach, w których takie rozwiązanie jest stosowane, problem brązowienia liści jest niewielki albo nie występuje wcale.
Podobnie jest w przypadku deszczowni szpulowej. Możemy podlewać od góry albo rozłożyć wąż na ziemi. Takie rozwiązania również znacznie skuteczniej ograniczają problem brązowienia liści niż samo nawadnianie kroplowe.
Sama linia kroplująca może nie pokryć zapotrzebowania drzew
Inaczej wygląda sytuacja tam, gdzie mamy właśnie wyłącznie nawadnianie kroplowe. Nawet długo pracująca instalacja często nie pozwala pokryć zapotrzebowania drzew na wodę w takich warunkach. Woda trafia do strefy korzeniowej, ale przy niskiej wilgotności powietrza i dużej transpiracji może to być za mało.
To najważniejsza rzecz, na którą chciałbym teraz zwrócić uwagę
Skoro już teraz walczymy o odpowiednią wielkość gruszek, nie możemy pozwolić, żeby brązowienie liści jeszcze bardziej ograniczało wzrost owoców. Jeśli obserwujemy ten problem w swoim sadzie, nie radziłbym go ignorować.
