Szacunki wskazują, że to będzie udany sezon
Szacunki WAPA dotyczące zbiorów jabłek mogą wiele powiedzieć, a na pewno naprowadzić nas na wstępne prognozy dotyczące przebiegu sezonu i kształtowania się cen. Najważniejsza informacja jest dziś taka, że w Unii Europejskiej zbierzemy o 1,76 mln ton jabłek mniej niż w ubiegłym sezonie. To kluczowa liczba, którą warto powtórzyć i zobrazować skalę spadku. 1,76 mln ton jabłek mniej to tak, jakby w ubiegłym roku we Francji i Belgii nie urosło ani jedno jabłko.
Na licznych wykładach eksperci rynku jabłek, m.in. Helwig Schwartau czy Philippe Binard, wskazywali, że zbiory na poziomie około 11 mln ton oznaczają względną równowagę na unijnym rynku. Równocześnie podkreślali, że zbiory poniżej 10 mln ton oznaczają sezon niedoborów. Owoce deserowe osiągają wówczas wysokie ceny, a przetwórnie zmagają się z deficytem surowca. Nawet jeśli prognozy zostaną podniesione, nadal najprawdopodobniej pozostaniemy poniżej poziomu 10 mln ton.
Taki wynik otrzymamy także w przypadku, gdy w danych WAPA „podmienimy” szacunek dla Polski na dane GUS z 31 lipca. Urząd wstępnie oszacował zbiory jabłek w Polsce na 3,1 mln ton.
Zbiory w Polsce a ceny w przeszłości
Warto spojrzeć na liczby z innego punktu widzenia. Wszyscy zapewne doskonale pamiętają niskie zbiory po przymrozkach w 2017 roku. Patrząc na szacunki WAPA, w tym roku w Unii Europejskiej zbierzemy zaledwie około 340 tys. ton jabłek więcej niż w tamtym pamiętnym sezonie.
W Polsce zbiory mają być o niemal 30 proc. niższe, chociaż od wczoraj spotykamy się z wieloma opiniami, że szacunki WAPA są zaniżone. Relację między cenami jabłek a poziomem zbiorów najlepiej ilustruje wykres IERiGŻ, czyli Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej.
Co już dziś mówią nam szacunki WAPA?
Patrząc na tabelę od góry, widzimy, że więcej jabłek sprzedamy Czechom i Węgrom. Węgierskie zbiory mają być najniższe od dekady. Dobrą informacją dla nas są również niższe zbiory w Niemczech, które powinny przełożyć się na większe wysyłki w porównaniu z poprzednim sezonem. W każdym przypadku mówimy o prostej logistyce i transporcie kołowym, którego dostępność nie zależy od niepokojów na Bliskim Wschodzie ani sytuacji na Morzu Czerwonym.
Do grona tych krajów trzeba jeszcze dołączyć Holandię i na chwilę zatrzymać się przy tym rynku. Przed rokiem bardzo wysokie zbiory jabłek i urodzaj w przypadku gruszek sprawiły, że jesienią brakowało tam zarówno skrzyniopalet, jak i miejsca w chłodniach. W efekcie zakupy tamtejszych przedsiębiorców w Polsce jesienią były symboliczne.
W tym sezonie zbiory gruszek w Niderlandach zapowiadają się rekordowo, więc na większy import jesienią się nie zanosi. Niemniej niższe zbiory jabłek prawdopodobnie spowodują większe zakupy w Polsce w kolejnych tygodniach sezonu.
Duże zapasy i handel „starymi” jabłkami jesienią
Wszystko byłoby wręcz oczywiste, gdyby zapasy jabłek z ubiegłego roku były dziś na wyczerpaniu. Na początku czerwca w europejskich chłodniach znajdowało się ponad 1 mln ton jabłek. Najnowszych szacunków jeszcze nie ma. Niestety, zapasy są rekordowo wysokie i na pewno wpłyną na handel wczesną jesienią. Jak bardzo? Tego nie wiemy. Dziś częstym widokiem w zagłębiu grójeckim jest sprzedaż całych komór do przetwórstwa.
O ile w Unii zbierzemy znacznie mniej jabłek, to nasi pozaunijni konkurenci zbiorą ich więcej. Porównując rok do roku, większych plonów spodziewają się Ukraina, Serbia i Mołdawia.
Rynek zweryfikuje
W tym miejscu opinie naszych rozmówców są podzielone. Jeśli wierzyć liczbom zawartym w szacunkach WAPA, ten sezon po prostu musi być udany z punktu widzenia sadownika i nawet wrześniowo-październikowe perturbacje ze „starymi jabłkami” tego nie zmienią.
Nie brakuje też pesymistów, którzy bardziej wierzą w przekaz o rekordowych zapasach, skutecznie zaniżających ceny w sezonie 2026/2027. Dziś o jakiekolwiek celne prognozy bardzo trudno. Wiemy tylko jedno... rynek je zweryfikuje.
