Owoc Sandomierski – początki i rozwój
Przypomnijmy, że grupę założono w 2010 roku. Szybki rozwój sprawił, że w szczytowym momencie zrzeszała 112 członków. Była to największa grupa producencka w regionie sandomierskim. Były też wielkie inwestycje. Jak później oceniali sami sadownicy oraz eksperci rynkowi, to właśnie przeinwestowanie i zbyt duży rozmach okazały się przysłowiowym „gwoździem do trumny” ze względu na ogromne koszty utrzymania.
Na wspomniane inwestycje nałożyły się problemy rynkowe, czyli wprowadzenie rosyjskiego embarga w 2014 roku. Jak pamiętamy, masowy eksport na Wschód stopniowo wygasł, a grupa straciła kluczowy rynek zbytu.
Upadłość Owocu Sandomierskiego
Problemy stopniowo się nawarstwiały. Pod koniec 2017 roku Sąd Rejonowy w Kielcach oficjalnie ogłosił upadłość grupy. Do spółki wszedł syndyk. Całkowite zadłużenie podmiotu szacowano wówczas na około 62 mln zł. Po upadku spółki prokuratura rozpoczęła śledztwo. W grudniu 2021 roku wieloletni prezes „Owocu Sandomierskiego”, Leszek B., został zatrzymany.
Pod koniec 2022 roku prokuratura skierowała przeciwko niemu akt oskarżenia. Śledczy chcieli udowodnić oszustwo dotyczące mienia znacznej wartości, na kwotę 11,8 mln zł. Ich zdaniem prezes świadomie wprowadzał w błąd sadowników oraz inne podmioty gospodarcze. Zamawiał u nich owoce, towary i usługi, mając pełną świadomość, że z powodu zadłużenia spółka nie będzie w stanie za nie zapłacić.
Prokuratura zarzuciła prezesowi także to, że mimo krytycznej sytuacji finansowej grupy celowo zwlekał ze złożeniem wniosku o upadłość, pogłębiając zadłużenie. Za te czyny Leszkowi B. groziło pierwotnie do 11 lat pozbawienia wolności. Były prezes grupy od początku nie przyznawał się do winy.
Proces i nieprawomocne uniewinnienie
Proces ruszył oficjalnie w grudniu 2023 roku. W sprawie przesłuchano blisko 250 świadków. 7 maja 2026 roku Sąd Okręgowy w Tarnobrzegu uniewinnił byłego prezesa od obu stawianych mu przez prokuraturę zarzutów.
– Sprawa jest wysoce kontrowersyjna. Rzecz jasna poszkodowanych nie satysfakcjonuje ten nieprawomocny wyrok. Złożyłem już wniosek o pisemne uzasadnienie wyroku, bo dotąd było tylko uzasadnienie ustne. Gdy otrzymam materiał z sądu, będę mógł powiedzieć coś więcej. Dopiero wtedy poznamy argumentację sądu, dlaczego zdecydował się na uniewinnienie Leszka B. – mówi nam mecenas Grzegorz Rogusz, który reprezentuje w sprawie interesy poszkodowanych sadowników.
Jak podkreśla nasz rozmówca, poszkodowanych najbardziej nie satysfakcjonuje rozstrzygnięcie dotyczące zarzutu niezłożenia wniosku o upadłość spółki. W tym wypadku materiał dowodowy był bardzo obszerny, a cała sprawa – w jego ocenie – oczywista.
– Gdyby oskarżony wcześniej złożył wniosek o upadłość, można było znacząco ograniczyć zadłużenie. Dzięki mojej pracy w postępowaniu upadłościowym poszkodowani odzyskali około 35% wierzytelności i droga do odzyskania kolejnych pieniędzy nie jest jeszcze zamknięta – podsumowuje prawnik.
Grzegorz Rogusz ocenia, że pisemne uzasadnienie wyroku poznamy najprawdopodobniej za około miesiąc. Zapewne będzie ono bardzo obszerne. Wtedy będzie można wrócić do tematu i poznać szczegółową argumentację sądu. Jeśli od wyroku zostanie złożona apelacja, sprawa trafi do sądu drugiej instancji.
