Przymrozki i straty w gminie Samborzec po przymrozkach
Gmina Samborzec to nieduża gmina wiejska położona w całości na terenie sandomierskiego zagłębia sadowniczego. Na całym jej obszarze zdecydowaną większość upraw stanowią sady owocowe. To właśnie tam na początku marca odbyło się Sandomierskie Spotkanie Sadownicze 2026.
Przymrozki z końca kwietnia dotknęły tutejszych sadowników w porównywalnym stopniu jak w innych rejonach kraju.
– Po czterech kwietniowych nocach sytuacja wyglądała bardzo źle. Sam mam swój sad, który lustruję regularnie. Zdarzają się wyższe stanowiska, gdzie znajdujemy więcej nieuszkodzonych zawiązków, ale tu też nie ma żadnej reguły – mówi nam Adrian Wołos, wójt gminy Samborzec.
W tej gminie również można już zgłaszać straty powstałe w wyniku kwietniowych przymrozków. Wnioski będą przyjmowane do 22 maja.
Jeden przymrozek więcej
We wczorajszej publikacji informowaliśmy, że lokalnie na terenie zagłębia grójeckiego temperatura spadła do 0°C. Przy gruncie notowaliśmy symbolicznie ujemne wartości. Mniej komfortową sytuację mieli sadownicy w tytułowej gminie, szczególnie w jej wschodniej części, która znajduje się w dolinie między Wisłą a Koprzywianką. To między innymi miejscowości Skotniki, Zajeziorze, Ostrołęka i Koćmierzów.
Jedna ze stacji meteorologicznych odnotowała tam temperaturę minimalną na poziomie -1,7°C. Przy gruncie było rzecz jasna nieco zimniej. W środę wieczorem temperatura spadała błyskawicznie, a przymrozek trwał 5 godzin, od 1:00 do 6:00. W okresie tuż po kwitnieniu takie wartości są niebezpieczne.
Jak dodaje nasz rozmówca, we wspomnianych miejscowościach sadownicy po raz kolejny tej wiosny uruchamiali systemy zraszania nadkoronowego. To kolejna nieprzespana noc i kolejne poniesione koszty.
Obawy ze strony biznesu
Przymrozki to nie tylko ogromne straty w tonażu i dochodach, które nie trafią na konta sadowników. Adrian Wołos podkreśla, że na terenie gminy działa przetwórnia w Samborcu, dwie grupy producenckie – Złoty Sad i Sangrow – a także kilku mniejszych eksporterów. Do tego dochodzą firmy handlowe i usługowe bezpośrednio zależne od koniunktury w branży.
– Otrzymuję także informacje od biznesu, który również jest zaniepokojony spodziewanymi niskimi plonami. Wszystkie podmioty potrzebują określonego tonażu owoców do utrzymania rentowności. Jedno wiem na pewno – jest źle. Na nieco dokładniejsze szacunki musimy poczekać do opadu czerwcowego – podsumowuje nasz rozmówca.
