Kilka dni temu w Serbii rozpoczął się sezon wiśniowy. Niestety, producenci przyznają, że kolejny rok z rzędu branża przetwórcza stosuje metody, które zmniejszają ich dochody...
Główny problem ze skupem wiśni w Serbii powtarza się od wielu lat. Teoretycznie obowiązują dwie ceny, za pierwszą i druga klasę wiśni. Kupujący jednak wstrzymują zakupy, aby nabyć wszystkie dostarczane owoce po niższej cenie - drugiej klasy.
Argumenty znamy doskonale z polskiego rynku. Nadprodukcja, zapasy czy brak popytu na produkt przetworzony… żaden z nich zazwyczaj nie jest zgody z prawdą. Niemniej producenci nie mają wyjścia z zerwanymi już owocami i sprzedają je po narzuconej cenie.
Jest to niezwykle jaskrawy przykład wykorzystania przewagi kontraktowej. Przeklasyfikowanie surowca wbrew jego faktycznej jakości oczywiście nie powinno mieć miejsca. Sytuacji sprzyja specyfika każdego z gatunków owoców miękkich, czyli konieczność szybkiej sprzedaży (w tym wypadku) do przetwórstwa.
Aktualnie serbscy sadownicy otrzymują za kilogram malin (po opisanym procederze) 40 dinarów, czyli 1,60 zł za kilogram. Połowa tej ceny trafia do pracowników sezonowych. Producenci wychodzą więc „na zero” i w efekcie coraz więcej sadów wiśniowych w Serbii jest zaniedbanych i niechronionych.
źródło: kurir.rs

