śliwki zbiór
StoryEditorMateriał promocyjny

Czas na polską brandy ze śliwek! Tylko kto odważy się zliberalizować przepisy?

Data:  06 sierpień 2025Autor:
06 sierpień 2025
Problem okresowych nadwyżek podaży wielu gatunków owoców można rozwiązać w bardzo prosty sposób. Wystarczy zliberalizować przepisy dotyczące produkcji alkoholi. Tylko dlaczego żaden rząd po 1989 roku jeszcze tego nie zrobił?

Polska? Nie da się...


Doskonale wiemy, czym kończą się kolejne próby liberalizacji produkcji cydru w Polsce. Chociaż jest to maleńka część rynku alkoholi, przeciętne gospodarstwo sadownicze nadal nie może go swobodnie produkować i sprzedawać nawet w niedużych ilościach. Fragmenty ustaw dotyczące destylacji pamiętają jeszcze lata 60. ubiegłego wieku.
Prawo jest ekstremalnie skomplikowane i w tej kwestii wręcz wrogie dla małych przedsiębiorców, którzy mają pomysł i chcieliby produkować jakościowe alkohole. Najwyższy czas zliberalizować przepisy i uwolnić potencjał gospodarczy branży owocowej! Wrogiem i przeciwnikiem tego typu pomysłów będzie bardzo silny przeciwnik – branża spirytusowa w Polsce...
Wyobraźmy sobie, ile owoców przemysłowych mogłoby trafić do produkcji nie tylko brandy, ale także win, destylatów i cydrów. Ile milionów złotych w podatkach trafiłoby do budżetu i ile miejsc pracy można by dzięki temu stworzyć, zamiast importować gotowe produkty? Jedno jest pewne. Bez dobrej organizacji, dużych pieniędzy i skutecznego lobbingu nie da się tego dokonać w naszym kraju.

Serbia 


Kraj to źródło pochodzenia wielu marek brandy w sklepach w Polsce. Duże destylarnie skupują owoce przemysłowe i jest to dla producentów kolejny kanał zbytu. Produkcja śliwkowej brandy w Serbii to ponad 30 milionów litrów rocznie (około 30 tysięcy ton). Tyle wynosi rejestrowana produkcja. Produkcja domowa na własne potrzeby to kolejne 20 milionów litrów (około 20 tysięcy ton). Tam da się to zrobić...

Czechy i Słowacja


Obaj nasi południowi sąsiedzi również produkują brandy, ale w mocniejszym wydaniu. Najlepszym obrazem tego, jak nieprzyjazne są polskie przepisy, jest handel owocami przemysłowymi. Co roku tamtejsze destylarnie i pośrednicy kupują śliwki z Polski. Następnie owoce są przetwarzane na alkohol za granicą i wracają w butelkach na półki polskich sklepów. Wielu turystów przywożąc brandy z Czech lub Słowacji raczej nie ma pojęcia, że wyprodukowano ją z polskich śliwek...
Niestety, ale w tym scenariuszu jesteśmy najbardziej przegrani. Sprzedajemy najtańszy surowiec. Rozwijają się firmy na południu, które płacą tam podatki i tworzą miejsca pracy.
23. styczeń 2026 02:01