StoryEditor

Jeden eksporter, duże szkody wizerunkowe

Data:  17 sierpień 2021Autor:
17 sierpień 2021
W sierpniu niejako jesteśmy w blokach startowych przed nowym sezonem. Jest to również okres prognoz i kreowania opinii w którym nierzadko spotkamy się również ze zwykłą propagandą. Nie inaczej jest w tym roku.
Czy jabłek w Polsce jest w tym sezonie dużo? Dopóki nie wypracujemy nowej, solidnej i wiarygodnej metodyki prognozowania zbiorów owoców będziemy wiedzieli wyłącznie "mniej więcej". W tym roku różnica między szacunkami GUS-u i WAPA jest wyjątkowo duża. Taki "rozrzut" danych daje miejsce do wszelkiego rodzaju manipulowania rynkiem. Działania takie są widoczne przede wszystkim ze strony przetwórni i dużych pośredników. Cel? Próba wpłynięcia na ceny, a dokładnie ich zaniżenie. Dobrym przykładem jest eksporter działające w Polsce. Mohamed Marawan, właściciel firmy Sarafruit nierzadko wypowiada się o polskim rynku na łamach zachodniej prasy branżowej. W ostatnich dniach naszą uwagę przykuł artykuł o tegorocznych zbiorach w Polsce. Eksporter twierdzi, że będą one trzykrotnie większe niż w ubiegłym roku. Jest to oczywiście nonsens. Przyjmując ubiegłoroczne prognozy to zbierzemy w tym sezonie 10 milionów ton. Zatem przy wróżbach pana Marawana wystarczy się jedynie uśmiechnąć i będzie to wystarczającym komentarzem. Nie w tym nic złego, że ktoś ma swoje zdanie i o tym mówi. Problem polega na tym, że słowa i opinie wspomnianego przedsiębiorcy są błyskawicznie kolportowane przez pozostałe portale branżowe i bez głębszej analizy przedrukowywane. Niestety tak też było w przypadku wspomnianego artykułu. Wyssana z palca teza o 3 krotności zbiorów została opublikowana między innymi na znanym portalu east-fruit.com. Tam z kolei tytuł mówi, że "Polscy sadownicy oczekują trzy razy większych zbiorów". Problem w tym, że zadem polski producent zapewne nie podziela tego zdania. Tak czy inaczej publikacja miała miejsce i trafia do tysięcy czytelników. Ten sam eksporter w marcu twierdził, że kończy się eksport jabłek z Polski. To, że jedna firma rezygnuje z eksportu niczego nie oznacza wobec setek eksporterów działających przez następne kilka miesięcy. Niemniej taka informacja również była przedrukowywana na wielu portalach i przyniosła nieco zamieszania. Jak zatem podchodzić to tego typu opinii i publikacji, które są dla krajowej branży sadowniczej jednoznacznie niekorzystne? Czy lepiej wytykać niespójności i celowość takich działań jednocześnie zwracając uwagę na stronniczość? A może lepiej ominąć je i przyjąć całkowitą obojętność wobec celowych działań na szkodę polskich producentów? Publikację można przeczytać pod tym linkiem: „Spodziewam się, że zbiory polskich jabłek będą trzy razy większe niż w zeszłym roku”
08. luty 2026 07:54