Zapasy jabłek a eksport. Marcowe dane WAPA budzą poważne pytania
Dane o zapasach są bardzo istotne w branży. To na nich opiera się później część prognoz i handlowych ocen sytuacji. Jeśli liczby są trafne, rynek ma punkt odniesienia. Jeśli budzą wątpliwości, od razu pojawiają się pytania, komu szkodzi niedoszacowanie lub przeszacowanie.
Sadownicy od miesięcy mówią, że polskie zapasy bywają przeszacowane. Handel patrzy na ten sam rynek przez własny interes. Im mniej precyzyjne są dane, tym więcej miejsca na domysły, spory i presję na ceny.
Sadownik zestawił dane WAPA i GUS
Jeden z naszych czytelników od dłuższego czasu śledzi dane publikowane przez WAPA i GUS. W pewnym momencie uznał, że te liczby warto zestawić. Największe zastrzeżenia ma do marca.
Z jednej strony mamy dane o eksporcie jabłek z Polski. Z drugiej miesięczny spadek zapasów w chłodniach według WAPA. W marcu eksport wyniósł 87,7 tys. ton. Jednocześnie z szacunków WAPA wynika, że z polskich chłodni ubyło wtedy 115 tys. ton jabłek. To najmniejszy miesięczny spadek zapasów w całym sezonie, choć sam eksport był najwyższy. Już samo to zestawienie budzi duże wątpliwości.
Nie chodzi tylko o jeden miesiąc
Problem nie kończy się na marcu. Zwraca uwagę także bardzo duży rozrzut danych z miesiąca na miesiąc. Cały czas chodzi o ten sam rynek i o tonaż jabłek, który opuszcza polskie chłodnie.
Według WAPA w grudniu z chłodni ubyło 150 tys. ton jabłek, w styczniu 219 tys. ton, w lutym 212 tys. ton, a w marcu już tylko 115 tys. ton. W tym samym czasie eksport nie malał, lecz rósł: od 74,7 tys. ton w grudniu do 87,7 tys. ton w marcu.
Trudno bez dodatkowego wyjaśnienia przyjąć, że sprzedaż jabłek z polskich chłodni raz rośnie, raz spada o kilkadziesiąt procent z miesiąca na miesiąc, skoro nie mieliśmy ani nagłego załamania popytu. Właśnie stąd biorą się pytania o spójność tych danych.
Marcowe liczby nie układają się w prosty obraz rynku
Najwięcej pytań wraca jednak przy marcu. Jeśli od 115 tys. ton odejmiemy 87,7 tys. ton eksportu, zostaje nieco ponad 27 tys. ton. To mniej niż przeciętne miesięczne krajowe spożycie jabłek w Polsce przy założeniu 37 mln mieszkańców i średnio 12 kg rocznie na osobę. Do tego część jabłek trafia jeszcze do przetwórstwa. Wychodzi więc na to, że z chłodni ubyło mniej jabłek niż fizycznie ich sprzedaliśmy. Jak to ma się do rzeczywistości?
Pytania są zasadne
- Czy zimą krajowa konsumpcja jabłek naprawdę zmienia się z miesiąca na miesiąc aż tak mocno?
- Czy sprzedaż odsortu od jabłek deserowych może tłumaczyć tak duże różnice w tempie opróżniania chłodni?
- Skoro eksport systematycznie rośnie, a krajowe spożycie nie zmienia się gwałtownie, to skąd biorą się aż tak duże wahania w danych o zapasach?
- Dlaczego właśnie w marcu, przy najwyższym eksporcie, według WAPA z chłodni ubyło najmniej jabłek w całym sezonie?
| eksport |
tyle jabłek ubyło z chłodni według szacunków WAPA |
|
| wrzesień | 40,6 tyś. ton | brak danych |
| październik | 74,9 tyś. ton | brak danych |
| listopad | 78,4 tyś. ton | brak danych |
| grudzień | 74,7 tyś. ton | 150 tyś. ton |
| styczeń | 76,2 tyś. ton | 219 tyś. ton |
| luty | 84,2 tyś. ton | 212 tyś. ton |
| marzec | 87,7 tyś. ton | 115 tyś. ton |
