Śnieg cieszy oczy i chroni rośliny, ale wcale nie oznacza pełnych zapasów wody w glebie. Sprawdziliśmy, ile litrów naprawdę kryje się w kilkunastu centymetrach białego puchu.
Nierówny rozkład pokrywy śnieżnej
Rozkład pokrywy śnieżnej różni się w zależności od rejonu kraju. Jak widać na załączonej grafice IMGW, większość rejonów sadowniczych może cieszyć się z dużej ilości białego puchu. Jednak – jak zauważyli nasi Czytelnicy – nadal nie możemy mówić o sytuacji ogólnokrajowej, bo nawet, jak widać niżej, są także miejsca, gdzie ilość śniegu jest dosłownie śladowa.
Przede wszystkim cieszą się producenci truskawek, ponieważ śnieg chronił plantacje podczas ostatnich dużych spadków temperatury (które, jak widać, niebawem do nas powrócą, na co wskazują prognozy pogody). Więcej przeczytacie tutaj: Sprawdzamy, jak dobrze izoluje śnieg. Cieszmy się z każdego cm „białego puchu”
Śnieg a zapasy wody w glebie
Śnieg najbardziej cieszy jednak w kontekście uzupełnienia zapasów wody w glebie. Trzeba jasno powiedzieć, że w tym kontekście każdy płatek śniegu jest mile widziany, ale mimo wszystko jak na razie nie możemy mówić o diametralnych zmianach. Owszem, na pierwszy rzut oka kilkanaście centymetrów śniegu wygląda imponująco. Białe rzędy drzew, zasypane międzyrzędzia – od razu pojawia się myśl: „wreszcie będzie czym uzupełnić braki w glebie”.
Ile wody daje obecna pokrywa śnieżna?
Ale ile wody faktycznie przyniesie nam obecna pokrywa śniegu? Tutaj też odpowiedź nie jest jednoznaczna, ponieważ gęstość śniegu jest bardzo zmienna. Jeden centymetr puchu po przetopieniu może dać zupełnie inną ilość wody niż centymetr ciężkiego, mokrego śniegu.
Niemniej ciekawe wyniki przyniosło proste doświadczenie, które wykonał wczoraj Marcin Piesiewicz rozpuszczając 1 m² śniegu (wysokość pokrywy to 7 cm). Ile wody otrzymał? 3,6 litra wody na m². Sami przyznacie pewnie, że nie jest to ilość imponująca.To proste doświadczenie pokazuje, że bardzo dobrze, iż mamy śnieg, ponieważ deficyty wody w glebie są ogromne. Jednak cała pokrywa odpowiada zaledwie kilku milimetrom opadu deszczu i przy obecnych brakach wody w glebie taki „zastrzyk” trudno uznać za przełom.
Każdy litr się liczy
Jednak każda ilość wody, która spokojnie wsiąknie w glebę, jest cenna. Śnieg topnieje powoli, więc woda ma większą szansę wniknąć głębiej, zamiast spłynąć powierzchniowo. – Lepiej mieć 10 czy 25 cm śniegu niż kolejną bezśnieżną zimę – z tym stwierdzeniem zgodzą się chyba wszyscy. Dla systemu korzeniowego drzew to zdecydowanie lepszy scenariusz niż gwałtowna ulewa na zamarzniętą lub przesuszoną glebę. Z tego punktu widzenia pozostaje mieć nadzieję, że kolejne miesiące również przyniosą opady (również deszczu), które pomogą odbudować zapasy wody w glebie.

