Indie nieco wyhamowały
– Nasze wysyłki do Indii są obecnie mniejsze. Nie możemy zmieścić się z ceną, a kupcy z Ameryki Południowej wstrzymali zakupy, ponieważ „za chwilę” będą mieli dostawy z nowych zbiorów z Chile – mówi nam Jakub Krawczyk (Appolonia).
Jeśli chodzi o Indie to na miejscu jest już dużo jabłek, nie tylko z Polski. Kupujący albo nie zamawiają, albo oczekują żeby dostawcy z Polscy zgodzili się na niższe ceny. Sytuacja nie dotyczy oczywiście wszystkich przedsiębiorców eksportujących do Indii. Niemniej jest prawdopodobne, że styczniowe wysyłki będą mniejsze.
Wyjścia są dwa. Hindusi zaakceptują ceny i sadownik w Polsce będzie sprzedawał po cenach zbliżonych do grudniowych. Równocześnie może być konieczna obniżka cen zakupu Gali w Polsce, aby eksporterzy wyszli z nowymi, bardziej atrakcyjnymi cenowo ofertami.
Jeśli chodzi o Egipt, to pan Jakub podkreśla, że pomimo dużych ilości sprzedanych tam w bieżącym sezonie to towar wysłany przez grupy producenckie stanowi mniejszość. Rynek coraz bardziej należy do mniejszych sortowni i sadowników, którzy współpracują z Egipcjanami działającymi w Polsce.
Pozytywne sygnały z Europy
Równocześnie, lepiej prezentuje się liczba zamówień, a na razie przede wszystkim zapytań z Europy. – Od zapytań do transakcji jeszcze długa droga, ale jeśli się pojawiają to nie sposób uznać tego za coś pozytywnego – dodaje J. Krawczyk.
Pytania o jabłka i specyfikacje pochodzą z całej Europy. Zarówno z krajów zachodnich, Bałkanów czy Białorusi. W przypadku ostatniego kraju, tamtejsi odbiorcy zamierzają kupować więcej. Miejmy nadzieję, że zapytania przełożą się na zamówienia i wysyłki, co jest w interesie sadowników i grup producenckich. Zmiana geografii wysyłek nie będzie dla nas wyzwaniem. Dziś ważniejsze jest, aby utrzymać tempo sprzedaży.

