Pada, ale wody nadal brakuje
Sumy opadów w lipcu przekraczały w zagłębiach sadowniczych 100 mm. Na początku sierpnia padało mniej, ale tylko w tym tygodniu w zagłębiu grójeckim spadło od 30 do nawet 70 mm. Mamy zatem połowę lub całość średniej wieloletniej dla Mazowsza w sierpniu.
Pada deszcz, sady są zielone, suszę widać tylko lokalnie. Teoretycznie sytuacja może wydawać się dobra lub co najmniej poprawna. Niestety nadal mamy suszę i przewagę parowania nad opadami. Nie musimy zagłębiać się w biuletyny geologów dotyczące poziomu wód gruntowych, których lustro się obniża. Najbardziej namacalnym i widocznym gołym okiem dowodem jest poziom największych rzek.
Gdzie jest susza?
Z najnowszych danych IUNG-u wynika, że poważnych deficytów wody nie ma na większości Pomorza, Warmii i Mazur oraz na północy województwa podlaskiego. W pozostałej części kraju nie jest tak dobrze. W przypadku zagłębia grójeckiego – w okresie od 11 czerwca do 10 sierpnia – niedobór opadów wynosi około 150 litrów na metr kwadratowy.
Nieco lepiej jest w zagłębiu sandomierskim, gdzie brakuje około 120–130 litrów wody na metr kwadratowy. O komfortowej sytuacji mogą mówić sadownicy w rejonie Łącka, Białośliwia czy lokalnie na Powiślu Lubelskim.
Niedobory z zimy i wiosny
Chociaż śniegu zimą nie brakowało, to nie możemy zapominać, że opady deszczu w grudniu, styczniu i lutym były bardzo małe. Sucha była także wiosna, a niedobory wody spotęgowały fale upałów. Żeby przyroda „nadrobiła” wielomiesięczne niedobory, przez równie długi okres musielibyśmy notować opady wyraźnie powyżej normy. W zagłębiach sadowniczych opady były nieco powyżej normy jedynie w lipcu, a to zdecydowanie za mało...
źródło: iung.pulawy.pl
