Świeże śliwki importujemy do Polski co roku. Jednak w 2023 roku import był wyjątkowo duży, co potwierdza znacznie niższe zbiory.
Aby najlepiej zaobserwować zmiany przenieśliśmy dane GUS-u na diagramie. Widzimy na nim import śliwek w sezonie 2022 i 2023. Ogółem w obecnym sezonie importerzy sprowadzili do kraju niemal dwa razy tyle owoców niż przed rokiem. 19,4 tys. ton zamiast 10,4 tys. ton.
Raz odmiany wczesne, raz późne
Inaczej wyglądała sytuacja w poszczególnych latach. Widzimy, że w 2022 import największy był w lipcu, czyli tuż przed rozpoczęciem zbiorów w Polsce. To wtedy do kraju napływa przede wszystkim Rana i Lepotica z Serbii. Taki scenariusz ma gorszy wpływ na ceny.
W tym sezonie było inaczej. Najwięcej śliwek sprowadzono do Polski we wrześniu. Dowodzi to obserwacji sadowników już od wiosny - bardzo niskie plonowanie późnych odmian (President, Haganta). Ceny krajowych owoców we wrześniu przekraczały 5,00 zł/kg. Po nasyceniu rynku owocami z południa spadły do 3,50 zł/kg.
Mołdawia…
Również w przypadku śliwek widzimy efekty unijnych przepisów. Chodzi o liberalizację handlu z Mołdawią. To właśnie Mołdawia była największym dostawcą świeżych śliwek do Polski w tym sezonie - 11,6 tys. ton. Przed rokiem było to tylko 1700 ton. Swobodny dostęp kraju do unijnego rynku jest niekorzystnym czynnikiem dla naszego sadownictwa.

