Opady tylko na chwilę spowolniły problem
Deszcze, z którymi mieliśmy do czynienia kilkanaście dni temu, trochę przyhamowały rozwój miodówki, ale to za mało, żeby odpuścić zabiegi. Tam, gdzie opad był mniejszy, a wbrew pozorom takich lokalizacji nie brakuje, szybciej wróciła też rosa miodowa. To właśnie w takich sadach presja będzie znowu rosła.
Wczoraj również popadało, ale nie wszędzie. Są lokalizacje, gdzie opad był duży i tam sytuacja się poprawi. Nie wszędzie jednak pojawił się deszcz w takiej ilości, żeby ograniczyć problem.
Rosę miodową można spłukać, ale to nie zastępuje ochrony
Jeżeli ktoś ma deszczownię szpulową albo nawadnianie nadkoronowe używane do ochrony antyprzymrozkowej, może spłukać rosę miodową dużą ilością wody. Deszczownia działa tu lepiej, bo w krótkim czasie daje większą dawkę opadu. Taki zabieg pomaga oczyścić liście, ale nie rozwiązuje problemu miodówki.
Zabieg tylko na suchy liść i nie w upał
Na tym etapie warto sięgać także po rozwiązania nawozowe, które wspierają walkę z miodówką i pomagają podsuszać larwy. Trzeba jednak pilnować warunków wykonania zabiegu. Liść musi być suchy. Druga sprawa to temperatura. W najbliższych dniach lepiej przeczekać najwyższe temperatury, żeby nie uszkodzić liści. Zawiązków nie powinniśmy już uszkodzić, ale tak czy inaczej przeczekałbym największe upały.
Zabiegi trzeba powtarzać
Można wykorzystać węglan potasu w dawce 7 kg na hektar. Taki zabieg można powtarzać co 5–7 dni. W starszych sadach należy zastosować od 750 do 800 l cieczy roboczej na hektar, aby uzyskać pozytywny efekt.
Tam, gdzie jest więcej form ruchomych, sam zabieg nawozowy nie wystarczy i trzeba dołożyć mocniejsze działanie, na przykład Sivanto Prime. Na ten moment wybór preparatów przeciw miodówce nie jest duży, dlatego tym bardziej trzeba dobrze trafić z terminem.
Wszystkie insektycydy możemy mieszać z produktami silikonowymi, które poprawiają ich skuteczność. Wtedy stosujemy mniejszą dawkę, czyli 0,07%, a więc 0,7 l na 1000 l wody. Produkty silikonowe możemy stosować też solo. Bardzo dobrze działają wtedy mechanicznie. W takim przypadku dawka wynosi 0,12%, czyli 1,2 l na 1000 l wody.
Zwójki też trzeba zwalczać
Drugim ważnym tematem w gruszach są zwójki liściowe. Chociaż nie jest to grupa szkodników, która kojarzy nam się z gruszami, w sadach gruszowych zwójki też są dziś dużym problemem. Tu wybór jest większy, bo część produktów zarejestrowanych w jabłoniach ma też rejestrację w gruszach. Jeśli widzimy pozwijane liście, taki zabieg trzeba wykonać, bo za chwilę problem będzie widoczny nie tylko na liściach, ale też na owocach.
