Planowana droga ekspresowa S74 podzieli sadowniczą gminę Obrazów na pół. Sadownicy protestują – trasa będzie przecinać wiele gospodarstw. Zdaniem Krzysztofa Tworka, wójta gminy Obrazów, obecnie proponowane warianty przebiegu drogi są nie do zaakceptowania.
Na terenie gminy Obrazów skoncentrowana jest produkcja sadownicza głównie za sprawą bardzo dobrych warunków glebowych i swoistego mikroklimatu. Pomysł przeprowadzenia drogi ekspresowej przez sadownicze zagłębie w gminie Obrazów i Samborzec pojawił się już kilka lat temu, jednak od początku towarzyszy mu sprzeciw mieszkańców.
Jak relacjonuje Krzysztof Tworek, wójt gminy Obrazów, kilka dni temu odbyło się spotkanie informacyjne z przedstawicielami państwowej Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, a także firmy projektowej Transprojekt, podczas którego przedstawiono możliwe warianty przebiegu drogi. Żaden nie satysfakcjonuje jednak mieszkańców, ponieważ wszystkie dzielą gminę na pół.
Większość sadowników nie kryje emocji. Gospodarstwa sadownicze stanowią ich dorobek życia, często przekazywany z pokolenia na pokolenie. Wielu z nich poczyniło duże inwestycje w swoich gospodarstwach, często ze wsparciem z funduszy unijnych. W ostatnich latach wybudowali nowoczesne chłodnie, a także zmodernizowali sady.
– Tereny słyną z sadownictwa od lat, ponieważ gleby, na których posadzone są sady mają najlepsze klasy bonitacyjne. Jestem zaskoczony, że droga ma przebiegać przez naszą gminę, która słynie ze swoich żyznych gleb i koncentracji produkcji sadowniczej. Nie można też zapomnieć o tym, że nasi sadownicy mają za sobą duże inwestycję i część mieszkańców utraci dorobek życia – wyjaśnia Wójt.
Planowana inwestycja utrudni także dojazd na pola. Prawdopodobnie dla części sadowników wydłuży się czas konieczny na dotarcie do sadu. Dłuższe dojazdy to znacznie większe koszty, zarówno pod względem konieczności wykonywania zabiegów ochronnych, ale także prac agrotechnicznych i zbiorów. – Niestety, może ucierpieć także jakość owoców zwożonych z pól. Utrudniony transport zwiększy prawdopodobieństwo uszkodzeń owoców podczas drogi, a także pogorszy jakość przechowalniczą – jabłka i gruszki powinny szybko trafić do chłodni – dodaje.
– Mieszkańcy organizują spotkania i protestują, bo są szczerze mówiąc, są przerażeni. Dziś jest to walka z wiatrakami, ale uważam, że przy odrobinie dobrej woli i chęci można byłoby ustalić mniej problematyczny wariant, który byłby bardziej korzystny dla sadowników – mówi Krzysztof Tworek.
Na zdjęciach gmina Obrazów z lotu ptaka.

